Bursztynowy tampon

Wczoraj rano jem śniadanie, piję herbatę i przeglądam poranną prasę. I nagle czytam tytuł, że „Gdańsk dał 10 tysięcy zł za… tampon”[1]. Temat od razu mnie zainteresował, bo przecież „gaciowy”, a w dodatku cena niewiarygodna. No, ale dawno tamponów nie kupowałam i może w tym czasie stały się towarem deficytowym, stąd ceny. Ale że Gdańsk? Że niby co sobie miasto może chcieć zatamować? I jak nic widzę w tym dziennikarską prowokację. Ha! Cwaniaki! Już myśleli, że ja kura dam się nabrać na tampon za 10 tysięcy. No, ale jednak przy tekście jest zdjęcie i jak byk jest na nim tampon, ale w jakże dziwnym kolorze, takim złoto-czarnym. Jakby z wykopalisk jakich. Nic. Czytam, bo przecież tak najłatwiej się dowiedzieć. I czym dłużej czytam, tym  bardziej pycho mi się śmieje.

Nieraz już dyskutowaliśmy na tym blogu o sztuce. Częściej może o teatrze, ale to przecież też sztuka. I w sumie zgadzaliśmy się co do tego, że powinna czasami prowokować, ale i ta prowokacja powinna mieć jakieś granice. Zresztą samo pojęcie sztuki jest czymś bardzo względnym. Bo jak ja postawię dwie kreski i kwadracik na płótnie, to sztuka to żadna, ale jak zrobi to Kandinsky czy Picasso to będzie sztuka przez wielkie „S”. Kto o tym decyduje? Czort jeden wie.

W Gdańsku z pieniędzy podatników pan prezydent miasta ufundował wspaniałomyślnie nagrodę w wysokości 10 tysięcy zł w konkursie Amberif Design Award. O tym, komu nagrodę przyznać, miało zdecydować profesjonalne jury, więc prezydent nie wiedział do ostatniej chwili, komu wręczy nagrodę. I „przełknąć” tę nagrodę było mu podobno bardzo trudno, ponieważ pieniądze postanowiono przyznać autorowi bursztynowego wisiorka w kształcie tamponu. Pięknie, nie? Jury argumentowało, a jakże, że przecież to bardzo nowatorski i odważny pomysł, który powinien zmienić stosunek społeczeństwa do menstruacji. Ha! Tylko zastanawiam się na jaki? W sumie kupę też wszyscy robią i zdrowo tak co dzień sobie jelita przeczyścić, i temat wstydliwy, i w sztuce raczej się niepojawiający, więc ja proponuję następnym razem bursztynową kupę uwalić.

Rozśmieszyło mnie to zdarzenie, bo wyobraziłam sobie minę prezydenta (może jurorzy go nie lubili?). Każdy facet temat miesiączkowania omija wielkim łukiem. A kobiety zmagają się z tym co miesiąc, więc nie wiem, może jakaś chciałaby na ołtarze wynieść miesiączkę i zrobić z niej wielką sztukę. Ba! Bursztynowa podpaska też byłaby całkiem całkiem.

I tak drapię się po tej mojej kurzej rozczochranej i myślę, i myślę, aż zwoje mózgowe zaczynają się przegrzewać. Artysta niewątpliwie zaskoczył pomysłem. Penisy i waginy w sztuce przecież już były, więc co? Więc teraz środki higieniczne. I już widzę, jak pomysł się przyjmie i kobiety na łańcuszkach nosić będą tampony. W sumie kiedyś noszono młoteczki do zabijania pluskiew i wesz, więc jest szansa, że pomysł się przyjmie.

Z drugiej strony jednak tak myślę, że autor jaja sobie z jury zrobił. Bo przecież dzisiaj trzeba być oryginalnym za wszelką cenę, inaczej wszystko jest kiczowate i jurorzy nawet na to nie spojrzą.

Co ciekawe prezydent był mocno zniesmaczony decyzją profesjonalnego jury. Niektórzy radni byli oburzeni. Już pojawiły się nowe hasła promujące miasto: „Gdańsk miasto wolności i menstruacji”. Więc jakby kto chciał sobie swobodnie i artystycznie menstruację swoją lub partnerki przeżywać, to zapraszam do Gdańska. Ha! Ale podobno są radni (z PiS-u),  którzy w tamponie widzą nie tampon, lecz „jajka rozkoszy”, czyli „przyrząd do żeńskiej masturbacji”. Świntuchy jedne, nie? A przecież wiadomo, że głodnemu chleb na myśli.  

[1] „Dziennik Bałtycki”, nr 43, 2014, s.7 [wszystkie cytaty z tego samego źródła]

0 thoughts on “Bursztynowy tampon”

  1. Nie, no proszę, tak przy śniadaniu.
    Temat gaciowy mi nie straszny ale, że niby kobiety miałyby się przyozdabiać tamponem i to jeszcze w tak dziwacznych barwach. Oswajanie menstruacji swoją drogą ale przenoszenie tematu do sztuki jest niesmaczne. I że niby co miałoby to oznaczać, bo ładne nie jest. Jak sobie taką zawieszkę powieszę to znaczy, że właśnie mam TE dni i proszę mi z drogi schodzić?
    Wyobrażam sobie minę prezydenta gdy usłyszał wynik obrad jury 🙂

    1. Z tymi oswajanymi tematami, to z reguły jak coś się robi na siłę, to tylko wypaczenia z tego wychodzą. 🙂

  2. Hi, hi, hi,,,,,, ele się uśmiałam. Tyle lat żyję na tym świecie i nie wiedziałam,że społeczeństwo miało jakiś stosunek do miesiączkowania kobiet. Widocznie jakiś stosunek był, skoro teraz nalezy gozmieniac…. hi, hi, hi…. A oryginalna podpaska niechaj będzie srebrna ze słotymi skrzydełkami. Aby zaznaczyć menstruację, niechaj umieszczą tam rubiny…. Ach! Marzę o taki dziele sztuki. Postawiłaby je sobie na kominku…..
    ***
    Często zastanawiam się dokąd ten nasz świat zmierza? Serdeczności Kurko!

    1. Może właśnie jakiemuś artyście podpowiedziałaś genialny pomysł na sztukę. 🙂 🙂 Te rubiny i złote skrzydełka… 😉
      Pozdrawiam 🙂

  3. Podejrzewam jury, że zrobiło kawał prezydentowi. Przecież to ani ładne, ani odkrywcze. Przekaz też dla mnie niejasny, no ale ja na sztuce się nie znam. 😉

    1. Też uważam, że to lekko dziwne. No, ale to było przecież profesjonalne jury, co my malutkie ludziki możemy wiedzieć. 😉

  4. Tampon ujrzały me oczęta wczoraj gdzieś w sieci, ale zignorowałam, bo co z tym zrobić? Właściwie to myślałam, że to żart jakiś. Wiadomo, że tematy tabu są poruszane, ale żeby aż tak? Uwielbiam biżuterię i mam jej tyle, że spokojnie choinkę bym ustroiła, jednak takiego tampona bym nie założyła choćby byłby i ze złota!

  5. He, he, też pomyślałam o bursztynowej kupie 😀 A co do młoteczka do wybijania robalków to chyba jednak miały zdecydowanie bardziej praktyczny wymiar niż tampon bursztynowy – młoteczek zabijał insekta, no a spróbuj użyć takiego tamponu…. 😉
    Swoją droga kocham bursztyn, uwielbiam bursztynową biżuterię i gdyby nie rozsądek i fundusze ograniczone to pewnie miałabym pierdylion bursztynowych kolczyków, wisiorków, bransoletek… Ale tamponu chyba bym nie kupiła 😉

  6. Czego to człowiek się nie uczy na blogach. Do tej pory wiedziałem, że są tampony (do ucha, nosa, oka, i wszelkich ran krwawiących) i jest „Tampax”. A teraz jeszcze jest ten bursztynowy.
    A kreski stawiane przez znanych i nieznanych mają chyba takie samo znaczenie jak autograf, na który raczej trzeba zapracować (jak np. Trynkiewicz). 😉

  7. A może w czasie miesiączki będziemy sobie zakładały ten oryginalny wisiorek co będzie ostrzeżeniem żeby nas zbytnio nie denerwować bo właśnie mamy dni z ograniczoną cierpliwością?A przecież jak wiadomo denerwowanie bab w tym czasie grozi nawet trwałym kalectwem 😉

  8. matko, czego to ludzie nie wymyślą,
    nie wiadomo czy śmiać się czy płakać 😉 nad głupotą ludzką
    ale ja nie jestem związana ze sztuką więc się nie znam 😉 🙂

      1. A ja się niedawno śmiałam z dizajnerskiego wibratora, którego któryś z portali zakupów grupowych miał w swojej walentynkowej ofercie. A gdyby tak taki wibrator nawet nie z bursztynu, ale ze złota i z niekoniecznie małymi diamencikami – toż wystarczy to sobie na półce postawić, zapalić świece, włączyć nastrojową muzykę (np. MM śpiewającą, że diamenty są najlepszymi przyjaciółmi kobiety) i już satysfakcja gwarantowana.

          1. I świadomości, że mój co on jest 🙂 Więc jakby kto chciał porwać i sobie przywłaszczyć, to białą chustkę mu na główkę zarzucę 😀

  9. 🙂 🙂 🙂 🙂
    dobre, dobre… też się zastanawiam, czy jury nie chciało aby przypadkiem zbyt mocno podkreślić swojego profesjonalizmu :P… wskazując, jak bardzo męski organ władzy nie jest przez nich szczególnie poważany 😛

  10. Lubię tematy gaciowe, ale ten mnie nie usatysfakcjonował, bo taki nie do końca gaciowy 😀
    A sztuka jest mi raczej obca. Choć może nie całkowiecie obca, po prostu daleka 🙂

      1. Ha, ha 🙂 Kiedyś czytałam o malarzu, który malował penisem i chyba pośladkami (albo tylko jedną stroną, nie pamiętam którą). O ile dobrze pamiętam, o tyle chyba stworzył cykl z tulipanem w tytule. 🙂 🙂

  11. Zanim otworzyłam ten post widziałam tampon tylko na miniaturce… i pierwsze moje wrażenie to było, że to zużyty. I tylko ta krew jakaś taka czarna – znać użytkowniczka coś ze zdrowiem nie tak miała. Otwieram wpis, widzę zdjęcie w powiększeniu i oczom nie wierzę: toż to bursztyn, Przyznać jednak trzeba, że „sztuce” prawie udało się dogonić naturę. To pewnie za to ta nagroda.
    No i tak sobie myślę, że z bursztynową psią/ludzką czy nawet ptasią kupą mogłoby być podobnie. Wszak wiele jest odcieni bursztynu.

    1. Ha, ha 🙂 Jak zobaczyłam zdjęcie w gazecie, to miałam podobne wrażenie. A jeszcze pomyślałam, że to może jakiś tampon z cennych wykopalisk, dlatego taki poczerniały (i drogi). 😉 🙂

  12. Z samego rana widziała komentarze w TV, patrzyłam i nie mogłam uwierzyć, ale pomyślałam ja szary człowiek na sztuce już zupełnie się nie znam. Zbulwersowała mnie jedynie wypowiedz członka męskiego szanownego jury, który stwierdził,ze damska część komisji zagłosowała za tym projektem w imię solidarności żeńskiej, a ponieważ były panie w większości to ten projekt wygrał. Zostawiam to bez komentarza.
    Pozdrowionka

  13. Klik dobry:)
    Przypomniał mi się film „Nie lubię poniedziałku” i śrubki do kombajnu jako dzieło sztuki. Tam też było profesjonalne jury. 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

  14. Ech… Sztuka sztuką, prowokacja w sztuce prowokacją ale myślę, że wszystko ma swoje granice.
    Pamiętasz Kuro męskie genitalia na krzyżu Nieznalskiej? Nazwała to sztuką. Dla mnie to żałosne, ktoś szuka poklasku i szybkiej popularności za wszelką cenę. A gdzie godność?
    I twórcy i odbiorcy. To obrzydliwe, ale tak jak i Eselkę, w tym kraju już mnie nic nie zdziwi.

    1. Bo to chyba niestety tak działa, że czym większa sensacja, tym „większa” sztuka i podziw, więc co „artyści” prześcigają się w szokowaniu.

  15. Temat ciekawy i wart przemyślenia kiedy to jeszcze sztuka a kiedy juz tylko polowanie na sensacje Mnie bardziej zaintetresowalo rozwaznie kto ma prawo decydować czyje kreski i kropki to sztuka jak to oceniać gdy coraz częściej niczego te dzieła nie przedstawiają A przeciętna średnio inteligentna istota ludzka jak ja tez chciała by coś rozumieć Zdarzylo mi się podziwiać na wystawie sztuki współczesnej granicę pomiędzy ekspozycjami No wstyd 🙂 🙂

    1. Też się niejednokrotnie nad tym zastanawiam. I czy ci znawcy faktycznie potrafią te granice sztuki w jakikolwiek sposób wyznaczyć? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *