Jak suka daje, każdy pies weźmie

Siedzę w poczekalni. Kolejka nieduża. Koło mnie siada pani w pięknym moherowym fioletowym bereciku. Uśmiecha się, wysyłając sygnał, że chce pogadać. Odwzajemniam uśmiech. Wyjątkowo pięknie się ten berecik prezentuje na jej łepetynie. Wygląda sympatycznie. Pyta, który raz do „doktorki”. Odpowiadam, że drugi, że dopiero „romans” z endokrynologiem zaczęłam, co później w kontekście rozmowy wydaje mi się wielkim nietaktem. Pani kiwa głową znawcy i opowiada o perypetiach związanych z poszukiwaniem specjalisty. I chwali lekarkę, do której czekamy.

Bo te wszystkie choroby to przez te stresy – stwierdza fachowo. A ja znów tylko kiwam głową. – Pani to młoda, to jeszcze życia nie zna tak jak ja. – Uśmiecham się i od razu przez głowę jak na taśmie filmowej w przyspieszonym tempie przewijają się życiowe zakręty, ale robię dobrą minę do złej gry. – Mnie to, pani, mąż zdradzał. Taki mi się trafił skurczybyk, co za spódniczkami latał. A ja i tak przy nim wytrwałam. Ile łez wylałam, ale jak przysięgałam przed ołtarzem, że tylko śmierć nas rozłączy, to tak będzie. Choć przyznam pani, ze ukatrupić dziada chciałam nieraz. A pani mężatka?

Tak – odpowiadam, ale dla siebie zachowuję, że po raz drugi i że pierwszy też „interesu” na wodzy utrzymać nie mógł.

Oj, to pani, uważaj na chłopa, bo im to tylko jedno w głowie. Ale taka rola kobiety, że musi cierpieć. – I tu we mnie bunt się wewnętrzny rodzi. Alarm włącza i wszystkie światełka na czerwono zapalają. A co my, kuźwa, męczennice, czy co? Zdrady nie wybaczam! Przysięga to przysięga! A tam jak byk stoi „uczciwość małżeńska”. Nawet jak kto dyslektyk, alfabeta czy analfabeta to tłumaczenia nie ma!

Teraz to, pani, wszyscy się rozwodzą. Nawet Jaruzelscy. A bój się Boga, ile oni mają lat? I on niby za babami lata? Kto by chciał takiego starego piernika? Mój też latał, latał i się wylatał. Teraz siedzi w domu, ledwo łazi i jaki miły dla mnie. A ja mu herbatę zrobię, natrę plecy. A te wszystkie kochanki gdzie? Przelazły przez łóżko i wolne. A żona to żona.

A może jednak mąż nie zdradzał, tylko się pani tak wydaje – wtrącam.

Ha! Kochana, ja go nakryłam kilka razy pod własną pierzyną, jak się bździł z lafiryndą jedną. Kudły wytargałam, a ta darła japę i gaci szukała, by jak najszybciej uciec.

Może męża wytargać trzeba było? – pytam nieopatrznie. A pani mrozi mnie spojrzeniem i opowiada, jaki to on biedny i jak się na niego uwzięły „lafiryndy jedne”. A przecież „jak suka daje, to każdy pies weźmie”.

Nic już nie mówię, słucham tylko. I nie wiem, czy współczuć kobitce, czy gratulować. Bo niewątpliwie cierpliwość nieziemska tak czekać, aż się mąż za babami wylata. Ale widzę po niej, że dumna z siebie, że te wszystkie „lafiryndy” przeczekała. Tryumf na twarzy wymalowany.

Po chwili jednak jej kolej, wchodzi do gabinetu. A ja cieszę się, że jednak nie każdy facet bierze wszystko jak leci i że są tacy, którym można ufać.

0 thoughts on “Jak suka daje, każdy pies weźmie”

  1. No to jednak nie tylko „berecik pięknie się prezentował” na łepetynie mohera, bo i w łepetynie też coś było.
    W świecie zwierząt to właśnie psami i delfinami najsilniej rządzą hormony. Potem jeszcze w statystykach „łapią” się zwierzęta domowe, i człekokształne (ja np. Mariusz T.).
    Nam natura odebrała ten zmysł już kilkadziesiąt tysięcy lat temu, gdy na grzbiet włożyliśmy skóry upolowanych zwierząt.

        1. Ha, ha 🙂 Pewnie, że to temat stary jak świat. A dzisiaj i w tym zakresie mamy pełne uprawnienie. Jednak rozmowa z panią była tak fascynująca, że nie mogłam się oprzeć. 🙂 😉

          1. Ja bym nawet takie rozmowy uznał za bardzo frapujące, pod jednym warunkiem: „Niech ta mądrość ludowa idzie pod strzechy i głowy kryte moherami, i tam się rozwija”. Dlatego dobrze, że podnosisz ten temat.

          2. Ha, ha 🙂 Mnie zawsze ciekawi to, co ludzie mają do powiedzenia. 🙂 🙂

    1. Nie wszystkim, nie wszystkim matka natura odebrała rzeczone zmysły :-), są wyjątki które potwierdzają regułę :-), a jak do tego dojdzie ‚odrobina” alkoholu, to przedziwnie niemalże 100% panów zapomina o „skórach upolowanych zwierząt na grzbiecie”. To jak to z Wami jest panowie naprawdę ???

      1. jak jest…. zaraz bedziesz wiedziala, Jak sie zenilem to bylo na dobre I na zle.. Jak pila to bylo zle jak robila obiady bylo ok jak ja nieszanowalem bo pila to bylo zle ..jak utzrymywalem aby bylo wszystko -ok to ok . ale jak zrobila gosciowi laske juz nie mialem przysiegi na dobre I na zle… Po 24 latach w tygodniu wiedzialem ze nie bede z nia………. To ma byc zycie samo zycie a nie egzystencja I …. wiec w moim przypadku zdrad nie wybaczam I wole zaczac od nowa. pozdrawiam, jurek

  2. „Tak kochać żeby wszystko wybaczyć to może tylko matka” – kiedyś w żartach tak powiedziałam, ale chociaż jestem za stałością i nierozerwalnością małżeństwa, to jednak nie bezwzględnie. Czasem trafi się w życiu taka sytuacja, że należy rozwiązać umowę.
    Ta pani albo miała zbyt wybujałe uczucia macierzyńskie, albo jest po prostu… feministką!
    Skąd ten wniosek? Przecież ona twierdzi, że mężczyzna działa tak „jak suka daje, to każdy pies weźmie” czyli jest istotą bezmyślną i popędliwą. Ja o mężczyznach jako gatunku mam nieco lepsze zdanie. A wracając do starego powiedzenie „jak suka nie da, pies nie weźmie” (i oczywiście traktując je z przymrożeniem oka) to kobieta ma to na co się godzi. Ona miała lafiryndy pod własną pierzyną.
    Nie wiem też czy nie jest grzechem trwać w chęci mordu przez lata i jakby to miało być Bogu milsze niż rozwód.
    Reasumując, gdyby coś (pfu, pfu, pfu) to ja zrobię taj jak Ty, a nie jak ta pani.

  3. W oczach tej pani inteligencja jej męża zatrzymała się na wysokości kroku. Nie mówię, że tak jest za każdym razem, ale chyba w tym przypadku tak było, że mąż po prostu miał jej dosyć.

      1. kochanki nie są takie głupie 😛 mają seks, zainteresowanie, komplementy, czas, randki…żona ma brudne gacie, pierdzenie do łóżka, gary, szmaty, mopy-sropy, a często nawet głupiego „dziękuję” nie usłyszy. Więc może Pani Beretowa nie była aż tak zaborcza, zwyczajnie trafiła na mądre baby-kochanki…

  4. Skądinąd wiem, że ze zdradą jest tak, że kobiety ją wybaczają chętniej, a mężczyźni mniej – przy czym jak facet idzie z inną do łóżka, to według niego to przygoda tylko, natomiast gdy kobieta zdradzi faceta to w jego mniemaniu dokonała czynu haniebnego. I nie chodzi o te pieprzenie, ale o pieprzone rogi 🙂 Ego!
    Kobita w berecie zdaje się typowa 🙂 Chociaż to co napisałam, to tylko uogólnienia 🙂
    Pisałam pracę magisterską na temat zdrady małżeńskiej – zdradzę tylko 🙂

    1. O, to fachowiec jesteś w temacie. 🙂 🙂 Masz rację, że tak jest, choć zapewne kierujemy się uogólnieniami, życie i tak wszystko weryfikuje. 🙂

    2. Ponoć jest tak:”gdy mężczyzna zdradzi,to tak jakby splunął z mieszkania na ulicę,a gdy kobieta zdradzi,to tak jakby splunął z ulicy do mieszkania”?!

      1. Mogła być ciekawa dyskusja, a same banały. Nie, nie jest tak, zdrada to zdrada. Jakby mój mąż zdradził to też bym się czuła jakby ktoś zbrukał moje mieszkanie.

  5. Ja tak się zastanawiam, czemu kobiety za zdradę obwiniają inne kobiety. Tu chyba nie chodzi o zrobienia z faceta bezmózgiego debila, tylko o niewiarę w fakt, że nas nie kocha, że jest niestały, że jest zwyczajnym ch…. Facet, zresztą każdy człowiek, żeby osiągnąć upragniony cel, potrafi kłamać, aż świszcze. Pani w berecie współczuję. Taki mąż, to jakby bieliznę po innej nosić, fuj.

    1. Zgadzam się, że fuj. 🙂 A wina zawsze jest po stronie kobiety i faceta, tylko niektórym się wydaje, że mąż to chodząca doskonałość, na którą inne „lafiryndy” polują. Według mnie jak facet nie ma mózgu, to wolny. 🙂 🙂

      1. W tym wypadku, to nawet strona „poszkodowana” jest winna. Jednak facet konsekwencji nie ponosił, a to prawie tak, jakby miał przyzwolenie na skoki w bok.

  6. Klik dobry:)
    To aż niewiarygodne i niewyobrażalne. Niestety, częste. Znam wiele takich żon. Przeklinają mężów, grożą, życzą im jak najgorzej, a trwają z toksynach przez całe życie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Dobry 🙂 Też znam takich. Wyzywają się codziennie od debili i straszą rozwodem. I tak się zastanawiam, że może niektórzy tak lubią. 😉

  7. Zero tolerancji, dla takich chłopów! Jeden raz i do widzenia! Tak samo z kobietami, żeby mi ktoś zaraz nie zarzucił, że tylko na chłopów najeżdżam 😉

  8. Ja w tym widzę dwie kobiece postawy, moherek to typowa Wasza Matka wychowana w pewnym nakazie moralnym ,że mąż być musi bez względu na konsekwencje. Dziewczyny piszą o sytuacji z innego poziomu obyczajowego, takiego bardziej partnerskiego. A wasze córki będą pewnie miały jeszcze inny imperatyw w tej sprawie. A faceci na przestrzeni lat też sie zmieniają. .

    1. Masz rację, że to kwestia wychowania. Dzisiaj na szczęście to się zmienia. Każda z nas patrzy na to ze swojego punktu widzenia, a kiedyś jednak trochę inaczej wychowywało się dzieci.

      1. Ale dziś się to trochę przekręciło. Dziś dziewczyny żądają orgazmu i nie jest to tak jak dawniej ,że kobieta była słaba pod pręgierzem innych kobiet stara panna i te rzeczy. Dzisiaj to poszaleć ,rozpocząć karierę , dzieci , a to dopiero po trzydziestce, a partner to jak nie ten to będzie inny

  9. Jeszcze tak sobie pomyślałam, że to kwestia wychowania dziewczynek. Wystarczy spojrzeć na rolę kobiety w małżeństwie w różnych religiach.

    „Jest jedna rzecz, która łączy w małżeństwie:
    oboje istnieją wyłącznie
    dla szczęścia mężczyzny” /przysłowie arabskie/.

    1. I do takiej roli dziewczynki są od małego wychowywane także u nas. Teraz to się zmienia, ale wiele naszych matek i babć w religijnych rodzinach tak właśnie uczono.

    2. Masz rację, że tak. Kobieta kiedyś musiała znosić zdrady męża, bo to było normalne, że facet musi się wyszaleć, a żona wiernie czekać na niego w domu. 🙂

      1. Tym bardziej ,że nie należało do dobrego tonu , by mieć przyjemnośc w łóżku. Od tego były domy publicznie gdzie się panowie lumpowaali wśród upadłych kobiet, a żony miały spokój.

  10. Znam taki związek, i wcale to nie wiek moherowy, bo moi rówieśnicy, że stale potrzebują silnych bodźców emocjonalnych. U nich nie ma, że się kochają i życie słodko płynie. Pan stale flirtuje na lewo i prawo a życiowym celem Pani jest wykrywanie tych flirtów. Potem jest wielka afera, że on znowu to zrobił, wielkie przepraszanie, wyrażanie dozgonnej miłości i cudowne wybaczenie. I tak w kółko, bo bez zazdrości nie ma miłości. Taka ich maksyma. Tylko u nich na flirtach się kończy, choć może z wiekiem przejdą na poziom Państwa Moherów 🙂

    1. Pewnie z czasem flirty to będą zbyt delikatne bodźce, bo się do nich przyzwyczają. Dziwne są takie pary, bo afery, awantury i wieczna podejrzliwość chyba nie robi dobrze żadnemu związkowi.

  11. … a ja się owej Pani nie dziwię i w pewnym sensie podziwiam jej determinację.

    Tak patrząc od drugiej strony, jej strony, to kurcze lekko nie miała. Owszem, może i na własne życzenie, ale jednak.

    Możecie uważać, że głupie co piszę, ale Ona na prawdę musiała mieć nieboską siłę, aby wytrzymać mężowskie zagrywki. Może wówczas nie miała gdzie pójść, może w pewnym sensie nikt jej wówczas nie powiedział, że może i ma prawo?

    Czasem bywa, że nawet jeśli się chce, to nie jest łatwo odejść i emocjonalnie, pomimo bólu, ale i ekonomicznie i finansowo. Po kilku chwilach rozmowy, nie da się wejść w szczegóły i detale.

    Kontekst przysięgi małżeńskiej przemilczę, gdyż uważam, że owa ogólna formułka więcej ludzi krzywdy daje niźli pewności uczuć. Idea szczytna, ale słowa już można dobrać inne, wymagające więcej wysiłku od jednostki, bo w bieżącej formie – któraś ze stron zawsze może odnieś się do interpretacji: bez względu na to co i jak zrobię -0 i tak MUSISZ zostać ze mną aż do grobu… owszem rozwody przeczą temu, ale może gdyby zmienić formułę przysięgi i jej jednoznaczność i jednopłaszczyznowość… może i mniej rozwodów byłoby…

    1. Nikt nie mówi, że miała lekko. Tylko jednak chyba zbyt łatwo go rozgrzeszała, zrzucając całą winę na te „lafiryndy”. Pewnie została tak wychowana, aby trwać przy mężu, nie zważając na to, co on zrobi. My patrzymy już chyba na takie rzeczy z innej perspektywy. Tylko, kurczę, życie się ma jedno i cały czas cierpieć w imię małżeństwa chyba też nie jest niczym dobrym.

      1. Takie łatwe rozgrzeszenie – może to właśnie jej sposób na przetrwanie – przerzucenie problemu na drugą stronę, a może tak przywykła robić, choć na początku rozgrzeszała bo kochała i wierzyła, że on kocha.

        Nie wiem, czy patrzymy na to z innej strony, to ciężko określić, owszem Ty, czy ja na pewne rzeczy nie godziłyśmy się. Ciężko jest mi pisać o zdradzie, bo mnie mój Ex nie zdradzał, więc nie mam odniesienia jak to jest. Z obserwacji wiem, że są pary, gdzie któreś zdradza nagminnie, a to drugie nie widzi w tym większego problemu, BA w jednym przypadku to nawet usłyszałam, że to dobrze, bo ma święty spokój i głowa jej nie musi boleć…

        Ogólnie – każdy z nas ma prawo wyboru co chce w życiu przeżyć. Na to nie ma reguły. Każdemu wedle woli i upodobania.

        1. Masz rację, że każdy żyje jak chce. Każdy ma inny stosunek do zdrady. Ja wiem jedno, że wybaczyć jej nie umiem.

  12. Determinacja godna podziwu , jednak Ja zdrady nie wybaczam i każdy facet, który kiedyś mnie zdradzi będzie zasługiwał na drugą szanse, ale już u innej kobiety…

    1. Ja próbowałam nawet wybaczyć. Próbowałam i próbowałam i może nawet jak się da wybaczyć, to chyba zapomnieć się nie da nigdy. Nie umiałabym zaufać takiemu człowiekowi po raz drugi.

    1. Pani była sympatyczna. Ona wierzyła, że dobrze zrobiła, że wygrała jakąś długoletnią walkę. Może w końcu zaznała spokoju na stare lata? Nie wiem. Z drugiej strony, jak opowiada to obcej osobie, to znaczy, że jeszcze ją to strasznie gryzie.

      1. Może z jednej strony gryzie, a może z drugiej strony oczekuje pokiwania głową i potwierdzenia, że „tak, dobrze pani zrobiła, suka dała, pies wziął, ale do domu i tak wrócił”.

        Ech, a poza tym czasy się zmieniają, niestety i jakoś tak „luźniej” ludzie żyją ze sobą – co smutne dość jest.

  13. Zadziwiające jest to jak ludzie potrafią się wybebeszyć czekając na wizytę. Normalnie jak na kozetce u psychologa. Ja też czekając przed niejednym gabinetem nasłuchałam się różnych ciekawych historii od wszelakich chorób, po życie rodziny: ciotki, siostry, szwagra…Jest się miłym i się słucha, a później to wpada jednym uchem a wypada drugim i w ogóle się nie zatrzymuje.
    Podziwiam, że wysłuchałaś i taki fajny wpis z tego powstał 🙂

    1. Odkąd prowadzę blog moje ucho jest bardziej wyczulone. 🙂 Może ludzie nie mają się przed kim wygadać? A może przed obcym czasami łatwiej, bo wysłucha, pójdzie i tyle. 🙂

  14. Bo to już jest tak w naszym społeczeństwie że jak facet zalicza babki to każdy z uśmieszkiem na twarzy powie o nim że to babiarz,a jak kobieta to robi to już jest k……

  15. Niech go sobie jaszcze w ramki oprawi. Króliczka biednego molestowanego przez całe życie niemal przez wszeteczne lafiryndy. Albo na łby z kimś z oleum pozamienia 😉

  16. Zdrada zarówno w przypadku mężczyzny jak i kobiety nie jest dobrym wyjściem, o ile tak to można nazwać. Tylko tak mnie zastanawia jedno, dlaczego pani z poczekalni nie widziała winy w swoim mężu tylko w tych „lafiryndach”…

  17. Przeczytałam jednym tchem:) Pamiętam jak pracowałał w wieku 18-19 lat jako pomoc w hotelu i nasłuchiwałam się o historiach życiowcyh wszystkich kucharek i pań pokojowych…że żona musi dbac o męża, kochać, gotować, sprzątać. O on? Się pytałam ,,On rodzinę utrzymuje-to jego obowiązek”….no tak …no tak…nic poza tym nie musi. Jak się cieszę, że nie mam już okazji słuchać tych tragedii…;)

  18. Oj, bierzcie poprawkę na te opowieści!
    Wygląda na to, że ta paniusia ma tzw. „zespół Otella”. Osoba chora zaczyna raptem snuć historie że współmałżonek ją zdradza/zdradzał (najlepiej masowo) i sama z siebie chętnie opowiada takie rzeczy przygodnym osobom. I to bardzo przekonująco! Łączy ze sobą jakieś absurdalne fakty, zmyśla. Leczy się to ciężko, bo chory uważa, że wszyscy dookoła spiskują (spróbujcie podważyć te opowieści, to staniecie się wrogiem nr1). Zwykle to przypadłość alkoholików, ale bywa też tak, że podeszły wiek, zmiany hormonalne + np. cukrzyca dają taki efekt. Skąd to wiem?
    Znam osobiście aż dwa takie przypadki. Nic fajnego.
    Na początku jest łagodnie, pojawia się zwykłe „dogadywanie”, później obsceniczne komentarze o seksie, a potem rusza lawina. W jednym przypadku nawet doszło do próby samobójczej, bo w domu było piekło, a facet nie mógł wyjść z domu „bez straży przed kochankami” – nawet do piwnicy. Ciągła walka z czyhającymi kochankami, rzekome nieślubne dzieci, narkotyki schowane w sztucznej szczęce, bieganie z donosami o rzekomej próbie otrucia na Policję…
    Wierzcie mi – na dłuższą metę takie akcje potrafią psychicznie wykończyć nawet otoczenie: dalszą rodzinę czy sąsiadów.

  19. Ja bym tak nie potrafiła – przez palce patrzeć na romanse męża i jeszcze być dumną, że bydlaka nie pogoniłam ze swego życia. Żaden to powód do dumy z resztą.

    1. Taki sobie pewnie sposób na życie znalazła. W sumie w takiej krótkiej rozmowie to też wszystkiego się nie opowie. Ile w tym prawdy, nie wiadomo. Może nawet ten mąż Bogu ducha winien. Nie wiem. Chociaż z takim zapałem to opowiadała, że brzmiało wiarygodnie. 🙂

  20. mezczyzni?
    tak, sa tacy, ktorym mozna zaufac, to fakt
    ale kobiety dorownuja im z cala pewnoscia, nie,nie z wiernoscia, niewiernoscia – stety

  21. Wydaje mi sie ze ta kobieta niestety miala juz zakodowane ze miara wartosci kobiety jest fakt posiadania meza ,jakigokolwiek..plus chyba a moze glownie kwestia dzieci i utrzymania rodziny.Ba znam dzis! kilka takich kobiet kolo 40tki ktore maja identyczne podejscie sa zdradzane tez ale pan maz zarabia dobrze a one nic poza domem nie. musza. robic zero stresow w pracy czas na wlasne przyjemnosci i pasje takie zamozne utrzymanki…Cos za cos..wiec tej kobiecie raczej wspolczuje a tym – niekoniecznie!

  22. Moje panie,waszym zdaniem powinna bezwzględnie się rozwieść,porzucić i o wybaczeniu nie ma mowy?i co dalej?Zycie w samotności?w czterech pustych ścianach?wiem,wiem,zaraz powiecie że może znaleźć nowego faceta, ale to nie jest takie proste a czasami wręcz niemożliwe.Wybrała więc to co wybrała i tyle. Wybaczyła .Wam też to może się przytrafić więc uważajcie.Nie oceniajcie zbyt pochopnie.

    1. Pewnie, że może się to zdarzyć każdemu. Facetom też, bo przecież kobiety obecnie im pod tym względem dorównują. 🙂

  23. Idąc tropem suk i dawania, to:
    „Jak jedna suka w domu nie daje, to pies do drugiej polezie”
    A co do głupich tekstów o tym, że kimś rządzą hormony, to nawet nie chcę się wypowiadać, bo w tak durną makówę choćby i pałą walił to i tak nie dotrze.

    Natomiast co do samego zrytego moherowego berecika, to … dobrze tak starej babie, widać, że sobie na to zasłużyła. Amen!

  24. no brawo i na koniec wyszło że żona to tępa szmata a qrwiarz niewinątko i zasłużyła na swój los, każda żona to kucharka lub sporzątaczka, oczywiście kochanki są super i mają super seks i koplementy a wredne żony brudne gacie? i ten nalot na żony które sie nie rozwodzą, a co was to obchodzi? weszłem na zjazd worków na sperme? co przeleciał i do żoneczki wrócił? no cóż szmaty mają to co chcą, a pani „moher” wie co mówi, sooka to sooka a żona to żona

  25. Co sie tak panie dziwicie ze nie obwinia męza tylko „lafiryndy”.Czy nie wiecie że baba babie najgorszym wrogiem?I wystarczy że młodsza,ładniejsza lub ma ładniejsze ciuchy a co dopiero jak się spodoba mężowi.
    Czytałam kiedyś na forum wypowiedz zdziwionego faceta”dlaczego kobiety są tak niesolidarne i grają przeciw sobie a potem płacza że im żle,gdy jest trójkąt to faceci pójda na piwo”bo ona ciebie i mnie nie warta”
    a baby bedą sobie włosy wydzierac”znana prawda niestety..

  26. Czy moge sie chociaz dowiedzieć co bylo niestosowne w moim komentarzu? myślę ze zaprezentowalam ciekawy punkt widzenia z ktorym polemike podjęloby sporo kobiet.Widzę jednak ze na bezstronnośc nie moge liczyc,tego się nie spodziewałam,czyzby komus moja opinia była niwygodna?

  27. Czy moge sie chociaz dowiedzieć co bylo niestosowne w moim komentarzu? myślę ze zaprezentowalam ciekawy punkt widzenia z ktorym polemike podjęloby sporo kobiet.Widzę jednak ze na bezstronnośc nie moge liczyc,tego się nie spodziewałam,czyzby komus moja opinia była niwygodna?Pewnie i to się nie ukaze

  28. No cóz długo trwa to moderowanie moich wypowiedzi…
    pol godziny…dziekuję …wiecej nie wezme udziału na tym forum bo nie ma sensu skoro wypowiedzi sa wybierane z jakichs (sobie tylko znanych powodow)…

    1. Przykro mi, że się zdenerwowałaś, ale 3 rano to naprawdę nie jest godzina dla mnie, aby siedzieć przed monitorem. 🙂 🙂 Pozdrawiam serdecznie

  29. Róbcie tak ,aby mąż nie miał na wynos !
    A tak swoją drogą,to średnia przyjemność chodzić z obolalymi jądrami,niestety tak matka natura nas chłopów skonstruowała.
    Najłatwiej udawać że ten fakt nie istnieje.

  30. Witam miłe Panie. Mam 62 lata, nauczyciel, Ratownik ratujący ludzi w wypadkach, Organizator Turystyki itp.
    Różne zdania są na temat mężczyzn ale prawda jest taka( o czym Panie nie wiedzą), że jeśli w związku małżeńskim czy partnerskim w sferach intymnych jest stagnacja, zawsze to samo i tak samo to nie tylko jedna ze stron będzie pragnęła zmian. Zamiast „wieszać psy” na mężczyznach warto o tym pomyśleć.
    Ja NIGDY nie szukałem „odskoczni” od mojego życia.

    1. To się chwali, panie Adamie. 🙂 Uważam, że jednak jak coś jest nie tak w związku, obojętnie czy dotyczy seksu, czy czego innego, trzeba rozmawiać i mówić o swoich oczekiwaniach, bo inaczej to raczej kiepsko będzie.

  31. No nie mogę, co za dziad frajerkę znalazł nagle wierny bo chodzić nie może, te lafiryndy były od niej mądrzejsze bo zabawiły się, a to ona mu gacie prała. Ja bym mu dała latanie, przynoszenie syfa do domu, dlaczego te kobiety takie głupie. „Jak suka daje” a ciekawe ile razy kłamał, że nie jest żonaty

  32. A ja wiem co mówi ta starsza Pani. Mój przez rok miał kochankę, przez drugi rok się z nia rozstawał bo sie dowiedziałam o niej. Tez cały czas wierzyłam że to sie zmieni. Ale jak ktoś jest kłamcą to kłamca pozostanie.

  33. Tak sobie to wszystko czytam i powiem tak: Prawie wszyscy zdradzają, serio, samce mają zapisane w genach aby dopaść jak najwięcej samic i tyle i ciężko wygrać z naturą 🙂 Mam 30 lat, więc co nieco widziałem i powiem wam że nawet najpiękniejsze małżeństwa pełne miłości żyją w kłamstwie. 90% facetów których znam, nie ma nic przeciwko aby popawić się w burdelu, a kobiety które idą na imprezę z kumpelami i tak świetnie się bawią że wybierają sobie ziomka na pakierkiecie i biorą go na szybki numerek gdzieś na boku. Wszyscy najeżdżają na facetów, ale w dzisiejszych czasach kobiety zdradzają na potęgę i z uśmiechem na ustach, także nie można być już niczego pewnym, mój przyjaciel miesiąc przed ślubem przyłapał przyszłą małżonkę na seksie z kolegą i co, można?

  34. Drogie Panie, chcecie znać jeden, największy i główny powód , dla którego mężczyźni zdradzają? BRAK SEXU! Dokładnie, jeśli mężczyzna nie ma w domu obiadu, je na mieście i tak samo w sprawach łóżkowych, jeśli kobiece libido jest niskie, bądź nie wiem gdzie jest przyczyna i kobiecie wystarcza raz w miesiącu niech się później nie dziwi że dwudziestoparoletni facet skacze na boki, no sorki ale skoro w łóżku zimno i szukanie winy u nas nie do końca ma sens, dużo winy jest po waszej stronie drogie panie. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale widzę i wiem co się dzieje wokół mnie. Moj dobry znajomy ma prześliczną żonę serio, strasznie ją kocha, ale odkąd wzięli ślub i zamieszkali razem praktycznie częstotliwość zbliżeń spadła o 90%, żalił mi się ostatnio że jeśli 2 razy w miesiącu się zdaży to max. Oboje mają po 28 lat a tu nic. Na nic zdają się jego „podchody” i budowanie klimatów, po prostu jakoś w niej się nie tli w tą stronę, ale wiem że też go kocha. Przez takie dziwne akcje chłopak zaczął kożystać z usług pewnych pań, ale traktuje to jako „fastfood” i nie rozmyśla nad tym, po prostu musi się wyżyć i co wy na to, jak bardzo waszym zdaniem jest popaprany?

    1. Równie dobrze można to powiedzieć o kobiecie. Z tego co piszesz wynika to, iż to facet tylko może zdradzić bo jak to napisałeś BRAK SEKSU. Znam kobiety, które na brak seksu też narzekały bo mąż ciągle zmęczony to praca, to inne głupie wytłumaczenia i co w takim razie ona też może zacząć zabawiać się „na boku” bo mąż nie ma siły. Denerwuje mnie to, że wam wszystko można…najlepiej jeszcze wybaczyć wszystko. Dodam, że są takie kobiety, które mają większy popęd niż którykolwiek pan więc też potrzebują częstej bliskości ale gdy jej nie ma to sory ale tak jak wy Panowie może się zabawić. Koniec tematu.

  35. Mnie mówią, że wyglądam młodziej, lepiej. I faktycznie świetnie się czuję. Tajemnica polega na tym, że Odżywiam się zdrowo , jem owoce i warzywa, jem regularnie, zaczynam też od zdrowego śniadania co jest najważniejsze w tym wszystkim(zdrowesniadanie.info/gberes ; idealnafigura.com/gberes).Zdrowie jest tylko jedno, warto o niego zadbać!

  36. Powiem dlaczego ja zdadziłem żonę – mam 30 lat i 9 lat po ślubie: Pieprzyło się w naszym związku długi czas, owszem oboje się zaniedbaliśmy to fakt, sexu praktycznie nie było, bo 1 na pół roku i to po pijaku to nie sex, żona stwierdziła że z powodu mojej nadwagi nie za bardzo ma ochoty, a dodam że nasz syn ma 4 lata a żona wciąż wyglądała jakby sie nie ogarnęła po porodzie, rozumiem że było jej ciężko, starałem się ją wspierać i byłem wyrozumiały, delikatnie sugerowałem żeby wzięła się za siebie, może dieta, sport cokolwiek ale nic no i ja sobie też odpuściłem bo poco miałem dbać o siebie. Ale miałem dość silną deprechę, przez tą nadwagę i problemy w pracy i życiu miałem silne załamanie i nikogo z kim mogłem się tym podzielić, bo kiedy chciałem z żoną kończyło się najeżdżaniam na mnie że to wszystko moja wina itp. Coś we mnie pękło jak byłem w sklepie i okazało się że największy numer spodni był ciasny, masakra, ale wziąłem się za siebie, zgubiłem 25 kg, zmieniłem styl życia i bycia, dodałem nieco sportu do ciężkiego zapracowanego dnia i udało się, skończyły się ciężkie (czasem skrajne) myśli i nabrałem chęci do życia. Stwierdziłem że się rozwiedziemy, bo ani wsparcia z jej strony, ani bliskości, wszystko się popieprzyło, tak na prawdę syn trzymał nas przy sobie. Jak wspomniałem przez ostatnie 4 lata sex uprawialiśmy z 10 razy może, ale jak wziąłem się za siebie nagle zaczęly interesować się mną kobiety i przyznam że nawet kumpela mojej żony kiedyś jak żona wyjechała na tydzień, wpadła do mnie na „kawę”, ale na kawie się skończyło, aczkolwiek niezła z niej sztuka, także i ciężko mi się było powstrzymać. Troszkę później poznałem inną koietę, w sumie na Necie, pisaliśmy długo ze sobą, generalnie mogłem się wygadać i później umówiliśmy się na kawę, a skończyło się kilku dringach i wylądowaliśmy u niej w mieszkaniu na całonocnym sexie, po po tak długiej przerwie nie umiałem się oderwać, owszem byłem podpity, ale wszystko robiłem z pełną świadomością. Sumienie, owszem gryzło… żonie nie powiedziałem o kochance, ale zaproponowałem rozwód. Rozmawialiśmy dość dłygo, powiedziałem że już jej nie kocham i że chyba nie będę umiał i że bardzo mi ciężko bo kocham synka, ale to nie ma sensu. Przyznała mi rację że zawaliła, prosiła o drugą szansę, powiedziałem że ok. Z kochanką zerwałem kontakty, stwierdziłem że skoro ona bardzo się zmieniła i się stara, to ja też muszę i powiem wam, że minęło 1,5 roku i jest na prawdę super, czuję że coś we mnie się znów tli, sex uprawiamy conajmniej 2-3 razy w tygodniu i jest ok, żona zaczęła dbać o siebie, wyszczuplała, pilnuje dietę… nie powiem jej nigdy że miałm kochankę bo po co, dla mnie to był tylko sex, wyrzucenie z siebie nasienia, coś a’la masturbacja w innej kobiecie i ona (kochanka) miała identyczne podejście – tylko sex. Zapewne mnie zbesztacie za zakłamanie itd. ale potwierdza moim zdaniem to pewną regułę, „teraz mam wszystko w domu, więc nie szukam na mieście” i tyle, także drogie panie, czasem wina jest po waszej stronie, moim zdaniem mężczyzna musi dbać o funkcjonowanie rodziny, zabezpieczenie finansowe itd, ale to kobieta jest strażnikiem ogniska, to kobieta musi być matką, żoną i kochanką, kucharką i demonem sexu, tak na prawdę od kobiety zależy jak wszystko się poukłada, oczywiście są jakieś odstępstwa, ale głównie tak to wyglądać powinno. Niektórzy stwierdzą że to aberracja, ale moim zdaniem do którego mam prawo, tak jest. Ja zamiast pisać z „lafiryndą” na necie, teraz kupuję na allegro sexowną bieliznę dla żony, ona też jest zadowolona i chętnie ją nosim, a ja czuję się jakbym znów miał 20 lat bo nie mogę się od niej oderwać :)))) i wcale mi nie w głowie szukanie sexu gdzie indziej 😛

    1. Jednak chyba nie tylko od kobiety zależy jak się poukłada. Muszą chcieć i zaangażować się dwie strony, inaczej to daremne starania.

    2. O rety to ja to mam gdzieś.Wolę być już st panną.niezależną finansowo ,mieszkaniowo itd.Nie wyobrażam sobie abym miala na rzęsach stawać,i spelniać tyle ról,i jeszcze jak panu mężowi malo albo nie tak jak sobie wymyśli być zagrożoną zdradą ,bo nie chcę tyle razy seksu ile pan mąż sobie życzy.O nie,.jednak wolę swoją niezależność i wolność.

  37. Ja chciałbym tylko zauważyć że do zdraty trzeba dwojga, jak również to że kobiety i mężczyźni zdradzają. To nie temat jednonurtowy, tylko że zdrady kobiet się przemilcza, ponieważ one sie usprawiedliwiają że facet nie dla o nie i milion innych rzeczy. Temat stary jak świat, kobiety od facetów nie odstaja pod tym wzgledem.

    1. Masz rację. Tym bardziej, że kobiety jednak przejmują wiele męskich cech. Też zdradzają. I niestety chyba zrównały się pod tym względem z mężczyznami.

  38. Zostałam zdradzona-skończyłam natychmiast jak się dowiedziałam. Kiedy byłam już „wolna”, to co jakiś czas dowiadywałam się jak to „mój” facet skakał co jakiś czas w bok. A to było najbardziej przykre. Po ostudzeniu emocji mój już były facet z nadzieją że ochłonęłam wydzwaniał do mnie i wypisywał jak bardzo mnie kocha i chce wracać, że jestej jego II połówką i takie tam głupoty. Mało tego w tym czaie z kimś się spotykał. Co facecie mają w głowie? Odp: Nie wiem. Nie chcę generalizować tutaj panów, że każdy jest taki ale moje dośwaidczenie pozwoliło mi na to, że teraz zanim się zaangażuję jestem wyczulona do granic możliwości a nie wiem, czy to dobre czy złe.

  39. A ja nie rozumiem. Kompletnie. Wam korona z głowy spada jak facet się z inną prześpi??? A co to na boga takiego? Tak jakbym zazdrosna była, że pogra na komputerze z kim innym. Mój tak parę razy zrobił i się mu odechciało, bo ze mną lepiej. Dwa razy się podłączyłam, tylko korzystnie na życie erotyczne zrobiło. Jakby miał romans, to może bym się wkurzyła, ale zwykłe rypanie w łóżku>??? No nie mogę. Za dużo bym straciła, jakby się o to oburzała. Za dużo nas łączy. Taka miłość raz na 100 lat się zdarza. Mija 25 lat razem i dalej zakochani jak gołąbki jesteśmy, czytamy sobie w myślach, sprawdziliśmy się na wszystkie sposoby w dobrych chwilach i bardzo złych. On przeprowadził mnie przez depresję (związaną z sytuacja rodzinną i brakiem pracy), mieszkał w szpitalu jak zachorowałam i podcierał mnie potem. Ja pomagałam jemu w złych chwilach i opiekowałam się jak z kolei on ciężko zachorował. Nie opuścił tylko jeszcze bardziej pokochał jak zbrzydłam po lekarstwach. Teraz nawet na chwilę się nie rozstajemy, mamy takie same zainteresowania i kochamy się jak wariaty. A że poszalał w młodości? Ja tez poszalałam i tylko wymienialiśmy się dykteryjkami. Jestem i byłam szczęśliwa, A teraz nawet jeszcze bardziej

  40. …i dodam jeszcze, że nasz związek nie przechodził żadnych kryzysów, nie było kłótni. Były tylko kłamstwa, głupie wymówki i moja wielka naiwna miłość. A on teraz jest z tą, z którą mnie zdradził i ją zdradza w taki sam sposób jak mnie. Straszne!

  41. U mnie podchody w stylu „powiedz mi prawdę, czy zdradziłeś mnie?” trwały miesiąc. Czasami myślę, że o miesiąc za długo, ale z drugiej strony- chciałam dać mu szansę na przyznanie się, bo jednorazową zdradę byłam w stanie wybaczyć. Ale kłamstwa i totalnego braku lojalności już nie wybaczyłam.

  42. czym różni się Bóg od kobiety ? Bóg jest nieograniczenie miłosierny, natomiast kobieta jest niemiłosiernie ograniczona (oprócz mojej matki i moich córek). Takie podsumowanie.

    1. dobrze, ża matka córkom ładna była. blondynka zapewne :-))) dobrze iż bóg miłosierny patrzy przez palce na co niektórych szczęscia im załując. ale dobrze dyć że cór nie poskopił, bo SYN urodę zapewne odziedziczył byłby po tatusiu ehehhe

  43. to tak właśnie jest jak się psa za męża bierze…:) mogła pani moher wziąć za męża człowieka, to może by było inaczej… chociaż … może dla tego faceta to najgorsza kara, że ona z nim została…:)

    1. zostaje zawsze ta druga na jego nieszczęście dlatego pierwsza odchodzi a z trzecią się chajta o ile mu adwokat poleci zamiast wiadra viagry i relanium ;-P chłopu to dać mło i kosę do rżnięcia nim zaśnie to się zmęczy po co mu baba 1.2.3.. barany łatwiej zliczyć i alimentów nie cza płacić … no chyba że dzitwie co rok nowe ałto i deskorolka 😉 ale od czego ma się mądre pociechy ? eheheh żeby tatę i mamę kochały i odpowiadały na smsy :-)))

  44. Biedna kobitka, że na takiego trafiła. Uważam, że do zdrady trzeba się urodzić. Nie wiem, czy jej współczuć, czy podziwiać….. Pozdrawiam

  45. Prawdziwy moherowy berecik 🙂
    Ja bym takiego skunksa dawno wychrzaniła za drzwi. Jak tu później całować, przytulać się do takiego, którego jakieś inne regularnie macały i on je macał również, fuj…
    Na szczęście nie wszyscy latają za „sukami, co psom dają” 🙂

  46. Dobrze powiedziane,pies na suki łasy.Najlepiej wyjść za maż za człowieka.:p))
    Czasem pies jest wierny ale tylko swojej pani/panu.
    Dlatego kobiecina mogla triumfować,ostatecznie okazując się panią na włościach.
    A te lafiryndy bzyknął i zostawił,bo pewnie bez właścicielki one by go zostawiły.Opatrzność boska czuwa nad takim biedakiem.
    Chłop jest głupi,każdy o tym wie,niejedna kobieta,jeżeli chodzi o seks.
    Dlatego pewnie pani w bereciku nie miała sama na niego ochoty,więc tolerowała.A tolerancja ma się tak samo do zdrad jak nietolerancja,zdradzał,bo mógł.

  47. Ja to widzę tak, że mogła go pogonić, niech sobie pobiega (skoro już porównujemy ludzi do psów), sama mogła pokorzystać, a potem by się okazało, czy jednak to była Miłość. A tak to była tak uzależniona od tego faceta, że pewnie samo osiągneła,

  48. ”magdalenka” jest dla mnie najlepsza odpowiedzia, ”skoro moze miec go kazda to ja nie chce…” wyzuta guma nikomu juz niesmakuje ;D
    Dziewczyny szanujcie sie, a takim ”pieska” mowimy stanowcze NIE !

  49. Kto wymyślił to powiedzenie że jak suka nie da to pies nie weźmie ?? Suki dają dwa razy do roku innemu psu i nigdy nie widziałam suki co by nie dała .

    1. Kiedyś w radiu słuchałam audycji, jak weterynarz tłumaczył, że nie pies jednak nie każdą sukę „weźmie”, że nie jest to im też obojętne. 🙂

      1. Bo to prawda- miałam kiedyś przez moment ambicję,by mój owczarek niemiecki został reproduktorem. I nawet jedna chętna się zgłosiła. Pieski biegały beztrosko,a właściciele za nimi,usilnie próbując naprowadzić je na właściwą drogę.
        Wyglądało to obłędnie. Koniec końców,nawet gdy coś zaiskrzyło i suka chciała dać,pies nie wziął,bo nie wiedział jak. Jego usiłowania były tak dalece żenujące,że ów suka się zdenerwowała i omal go nie pogryzła. Byłam w szoku- na jej miejscu zrobiłabym to godzinę wcześniej. I tym sposobem mój pies pozostał prawiczkiem. Mam nadzieję,że jednak są faceci, którzy „nie wezmą” z innych pobudek,niż mój pies.

          1. Jeśli mdli, to najlepiej zwrócić, lżej się zrobi. 🙂
            A OWA suka to samica psa domowego. Zdanie jest w cudzysłowie, jest więc wypowiedzią bohaterki. Nie każdy jest mądry i oczytany, więc innych musi zemdlić. 😉

  50. Jeszcze pragne dodać coś ciekawego mam hodowlę kotów ,czasem jest tak że kotka dostaje ruję i chodzi z ogonem do góry i dopuszczony kocur nawet jej nie tknie ale inna kotkę tak .

  51. Gdy słyszę powiedzenie: „Jak suka nie da, to pies nie weźmie”, dostaję cholery. Przyznam szczerze, że gdybym zastała mojego chłopaka z inną w łóżku, po prostu bym wyszła i nie wróciła 🙂 Myślę jednak, że dobrze zrobiłaś, nie wdając się w dyskusję – starsi ludzie mają często na pewne sprawy zupełnie inne poglądy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *