Połowinki czas zacząć

Małe dziecko, mały problem, duże dziecko – problem kosmiczny. Podobno. Sprawdzam to od lat na swoim Jaju i stwierdzam, że prawda. Jajo jest w drugiej klasie LO. A co oznacza druga klasa? Wiadomo, połowinki! Dla Jaja to tylko połowinki, dla mnie przeżycia z pogranicza życia i śmierci. Ale żeby nie było nudno, jak się skończą połowinki, zaczną się osiemnastki. I moje serce już chyba tego nie zniesie. A Jajo oczywiście świetnie się bawi. I nie ogranicza się absolutne do swoich połowinek. W weekend były połowinki ogólniaka w miejscowości, w której mieszkamy, a niedługo zaczną się tam, gdzie chodzi do szkoły, więc może to potrwać kilka tygodni.

W tamtym roku raz było na połowinkach. Bo to teraz taki zwyczaj, że nie tylko „solenizanci” je obchodzą, ale cała szkoła. Ba! Nawet „całe szkolne miasto” i nie tylko. Za moich czasów takie imprezy miały miejsce w szkolnej sali, bez osób towarzyszących w dodatku pod czujnym okiem nauczycieli i rodziców. Dziś z reguły szkoła umywa ręce. I nie dziwię się. Samorząd szkolny sam organizuje imprezkę, w dodatku w jakimś klubie, gdzie można wejść za okazaniem legitymacji i wejściówki. A że wejściówki można kupić w dowolnej ilości, nikt nie panuje nad tym, kto wchodzi na imprezę. Gdybym chciała, to mogłabym od Jaja taką wejściówkę zakupić i wejść podpatrzeć, oczywiście w dobrym młodzieżowym kamuflażu. I kiedy ten argument przedstawiłam Jaju, że przecież każdy stary też może wejść. Jajo stwierdziło, że przecież nikt o zdrowych zmysłach wapniakom wejściówki nie sprzeda. No, tak. Logiczne.

Najbardziej mnie jednak przeraża, kiedy Jajo odwozimy i przywozimy. Przed lokalem młodzież. Na parkingu pomiędzy samochodami. Dachy samochodów robią za stoliki. Na nich piętrzą się buteleczki i puszeczki z piwkiem i wódeczką. Ba! Nawet whiskacz mi przed oczami śmignął. Taka ta młodzież wyrafinowana.

Kiedy tak przyjechaliśmy po Jajo w tamtym roku (bo w tym było zaledwie ponad godzinkę), to przed lokalem, akurat na wysokości naszego samochodu dwie dziewczyny trzecią podnosiły z ziemi. Ta wypuszczała przed siebie pawie w zawrotnej ilości. Dziewczynie przytrzymywano głowę, coby nura w te swoje rzygowiny nie zaliczyła.

A ja wtedy na to patrzę. Dzwonię do Jaja, bo miało wyjść i się ewakuować. I już normalnie prawie schodzę z tego świata, bo przed lokalem chyba nie ma trzeźwej żywej duszy. No, ale ulga, Jajo wylazło o własnych siłach. Nic nie piło. Opowiedziało jak było i już się zarzekło, że nigdy na taką imprezę nie pójdzie. A mnie kamień z serca. No, ale to było rok temu. Jajo zapomniało, jak to jest i znów w piątek kazało się zawieść na połowinki. Na szczęście po półtorej godziny dzwoniło, by je zabrać.

To były najdłuższe półtorej godziny w moim życiu. Bo ja oczyma wyobraźni widziałam wszystkie najgorsze rzeczy, jakie matka może sobie wyobrazić. I odetchnąć w zasadzie też za bardzo nie można, bo za chwilę w końcu właściwe połowinki – jej klasy. Potem osiemnastki. A że Jajo dość towarzyskie i paczkę przyjaciół ma dosyć sporą, więc już sobie wyobrażam te weekendy, kiedy nie śpię. I od okna do okna. Zegarek.  Obserwacja cyferek. I cholera mnie trafia, że tak wolno się zmieniają.

A instrukcji obsługi nastolatki nikt mi nie wręczył na porodówce. Skąd ja mam wiedzieć, co robić, by się nie denerwować? I jak przeżyć te osiemnastki i połowinki? A jak pierwszy alkohol, fajki i seks? Ożeż, aż skóra cierpnie na samą myśl. A może jednak za nóżkę łańcuszkiem do łóżka przywiązać i przeczekać wszystkie imprezy? Tak do trzydziestki Jaja. A niech tam, może nawet do czterdziestki!

 

 

 

0 thoughts on “Połowinki czas zacząć”

  1. Rany… A mój Szymon to ma cztery lata i ambitnie udaję, że nie dorośnie, żeby już nie myśleć o tym, co będzie przy tych wszystkich „pierwszych” rzeczach. Mam nadzieję, że uda się go nam jakoś jednak wykształtować.

    A jak ja byłem w LO, to o połowinkach nikt nie słyszał :(.

    1. Za moich czasów były. 🙂 A najchętniej to bym też udawała, że to moje Jajo ma 3 latka i tańczy w domu krakowiaczka. 🙂

  2. W mojej szkole był półmetek, to to samo?
    Mieliśmy wynajęta salę w jakimś klubie, a że klasa żeńska, to mogłyśmy chłopców zaprosić. Dlatego przy wejściu stał nasz wychowawca na chłopców i nauczycielka na dziewczyny. Zostaliśmy bardzo dokładnie przeszukani i zapowiedziano nam, że jak kto wyjdzie po za teren klubu, już na salę nie wróci.
    Z tego co pamiętam, bawiliśmy się świetnie.
    Nie rozumiem dzisiejszej konieczności upijania się w sztok. Mam nadzieję, że mądre Jajo takim pozostanie 🙂

    1. To samo. 🙂
      A ja też jedyne na co liczę, to na mądrość Jaja. 🙂 W końcu te prawie 18 lat starałam się, żeby na ludzi wyrosło. 🙂

  3. Wydaje się, że życie szkolne o kilka długości wyprzedziło standardowe wyobrażenia rodziców, a dla wszelakich programów i systemów oświatowych od dawna są to już lata świetlne. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Jajo się nie da, i kiedyś stwierdzi, że np. nie ma czasu na takie pierdoły. Ale pomarzyć dobra rzecz … 😉 🙂

    1. Na pierdoły to się czas znajdzie zawsze. Ale cieszy mnie to, że nie na wszystkie 18 chodzi. Ostatnio kolega je zaprosił, jednak nie poszło. 🙂 Małe pocieszenie, ale zawsze. Za to połowiniki będą w kilku odsłonach. 🙂

  4. Witaj Aniu!
    Cieszę się, że znów mogę Cię czytać! Nie było mnie przez tydzień.
    Dziś poruszyłaś temat, który mam już za sobą. Każdy rodzić musi przez to przejść.
    Przypomnijmy sobie nasze szaleństwa. W moim przypadku takie szalone imprezy zaczęły się na studiach (fuksówka, połowinki). Na szczęście możliwości mieliśmy mniejsze – narkotyki nie pyły takie powszechne, ale na brak „atrakcji” nie można było narzekać. Wszystko jednak odbywało się na granicy przyzwoitości i dobrego smaku. Czasami ta granica była naciągana, ale wytrzymywała.
    Co można o tych czasach powiedzieć – było super!!!! Kiedy moja córka przechodziła ten okres, spojrzałem na to, tak jak Ty, czyli rodzic. Zapomniał wół, jak cielęciem był.To co przeżywasz wygląda, jakbyś kopiowała zachowania moje i żony. Nasze dzieci będą to przeżywać dokładnie tak samo. Wszystko zależy od zdrowego rozsądku dorosłego „małolata”, wszak wszyscy, którzy skończyli 18 lat są bardziej dorośli i doświadczeni, niż wszyscy dookoła. Rozsądek, podobnie, jak kindersztubę wynosi się z domu. Nasza córka, po kilku imprezach, potwierdziła, że nie myliliśmy się obdarzając ją zaufaniem. Od tej pory było już lepiej – niepokój pozostał, ale można było już spać.
    Myślę, że podobnie będzie z Twoim Jajem, zresztą z tego co piszesz, dało już dowody zdrowego rozsądku.
    Niepokoi mnie tylko jedno. Myślę, że tych nieodpowiedzialnych czubków, zdolnych do ekstremalnych zachowań, jest tyle samo, co kiedyś. Jednak ekstremum potencjalnych zachowań jest usytuowane znacznie wyżej, niż kiedyś.

    PS. Życzę spokojnego snu podczas kolejnej imprezy Jaja.

    1. Witaj. 🙂 Pewnie masz rację. O mnie też rodzice się nieraz zamartwiali, a wtedy to się tego nie rozumiało. Mam tylko nadzieję, że Jajo jakoś bezboleśnie przez ten próg dorosłości przelezie. 🙂

  5. Z tego,co nie raz czytam o Twoim Jaju wnioskuję,że jest Ono rozsądne,odpowiedzialne i mądre.Ma łeb na karku i nie pakuje się w jakieś bagna,także Mamuśka,troszkę więcej zaufania?Zaparz sobie meliskę,puść Claydermana lub Cohena,poczytaj dobrą ksiażkę i spróbuj się tak nie sresować,bo zwariujesz.Wiem,moze mi się dobrze tak pisze,bo nie mam dzieci,ale Twoje Jajo widać,że wie,na ile może sobie pozwolić i nie przegina.

    1. Próbuję to jakoś ogarnąć. Wiesz, najchętniej to bym złotą klatkę w pokoju zamontowała, zamknęła w niej Jajo, jeszcze łańcuszkiem do nogi przywiązała, niech siedzi. No, ale wiem, że się tak nie da. Musi sobie radzić. Pewnie też musi błędy popełniać, tak jak ja kiedyś. Może jakoś się uodpornię. 😉

      1. Pamietaj,że masz mądre Jajo i nie wszystkie głupoty jej w głowie,co innym rówieśnikom.Świadczy o tym chociazby to,że po półtorej godzinie chciała wrócić z imprezki do domu,bo wiedziała czym to pachnie i nie podobało jej się.Napewno będzie popełniała błędy,ale myślę,że nie wkopie się w nic złego.

  6. Mnie się wydaje , że ona rozsadek zjadła w łonie matki i nie będzie źle…
    Na błędach człowiek się uczy i tak po prostu trzeba się przewrócić aby móc się podnieść 🙂
    /jednakoż rozumie Cię doskonale, bo eksperymenty, głupawka mogą odbić się echem na całe życie….
    Bądź dobrej myśli i
    MOC NIECH BĘDZIE Z WAMI
    haha 🙂
    Pozdrawiam i najlepszej imprezy dla latorośli życzę
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

  7. Panikujecie koleżanko, oj, panikujecie okropecnie.
    Jajo sobie poradzi i nie pójdzie w szkodę, a Ty się otrząśnij z tych koszmarnych lęków, domysłów, produktywnych strachów, bo trafisz do pokoiku bez klamek(!).
    Ale do rzeczy. Bezpiecznie i bez większego stresu doprowadziłam swoją dwójeczkę do dorosłości. W szkole średniej bywał ukradkiem alkohol i papierosy, bale, balety chyba też, ale szybko z tego wyrośli. Pokończyli studia, uwili gniazdka i jest im fajnie. Nie warto się trząść, kreślić katastroficzne scenariusze, bo dziecku się rytm nie pomoże, a sobie dolewa oliwy do ognia.
    Czytam opisy imprez i nie rozumiem dlaczego szanowne dyrekcje na tradycyjnych imprezach puszczają młodych samopas. Młodym spieszno dorosnąć, a „starzy” olewają ich zapędy. Tak nie powinno być. Pozdrawiam

    1. Szkoła nie zgadza się na imprezę na swoim terenie i to rozumiem. Nauczyciele nie chcą brać na siebie odpowiedzialności i ryzykować, bo i tak nie są w stanie wszystkich upilnować, więc imprezy dzieją się w klubach.
      A że panikuję, to wiem, ale tak trudno mi nad tym zapanować. W końcu Jajo to mój matczyny debiut. A debiut łączy się z tremą. 😉

    1. Ha, ha 🙂 No, niby wtedy spać teoretycznie można, gorzej w praktyce, bo człowieka różne głupie myśli opanowują. Bo to mało wariatów na świecie? Nawet jak ufasz dziecku, to przecież nie masz wpływu na ludzi, wśród których się znajduje.

  8. Nie zazdroszczę nieprzespanych nocy, ale mnie też niedługo pewnie czekają. Wprawdzie najstarsza obchodzić będzie 18 dopiero za ponad 3 lata, ale cóż stoi na przeszkodzie, by ktoś ją zaprosił? I co ja biedna mam wtedy robić? pozwolić iść, czy nie? Na razie tylko raz była na całonocnej imprezie – weselu. Kolegi ojciec wstępował po raz drugi w związek małżeński, a że z pierwszą żoną ( matką kolegi ) miał tylko cywilny, to drugi ślub był w kościele, elegancko, a potem huczne wesele w lokalu. Kolega zaprosił Gimnazjalistkę, coby ze starymi ciotkami nie musiał całą noc tańcować 🙂 No, ale tam byli pod okiem dorosłych, poza tym towarzystwo kulturalne, żadnych burd nie było.

    1. Mojego Jaja na szczęście w takim małoletnim wieku nikt na 18 nie zapraszał. I całe szczęście, bo też nie wiedziałabym czy puścić, czy nie. 🙂

  9. Widzę że mamy dzieci w tym samym wieku. Mój też w drugiej klasie. Ale powiem Ci że jeszcze na żadnej takiej imprezce nie był. I nawet o połowinkach nic mi nie wiadomo! Ale osiemnastki na pewno będzie zaliczał! Współczuje, już sama nie wiem czy lepiej mieć chłopaków czy dziewczynę.

  10. U mnie w liceum nie było połowinek. Był półmetek, ale nie wiem czy to jest to samo?

    A o Jajo się nie martw. Dziewczyna ma swój rozum. Daje sobie rękę odciąć, że nie poniżyłaby się do stanu tej zarzyganej dziewczyny z Twojego wpisu.

    Bądź spokojna 🙂

    1. Pewnie półmetek to to samo co połowinki. Połowa to połowa. 🙂 Tak myślę. Bo u Was to mniej więcej w połowie nauki w LO się odbywało, nie?

  11. oj ciężki ten matczyny los… ja się już normalnie boję 🙂 narazie cieszę się że Córcia jest malutka 😉
    a u Ciebie no cóż, trzeba liczyć tylko na rozsądek Jaja- a z tego co piszesz to mądra dziewczyna jest 🙂

  12. Droga Aniu – ja to wszystko już mam za sobą (na szczęście) , ale nie było łatwo. Z czasem nie będzie już takich emocji – przywykniesz 🙂 hehe . Nie możesz Młodej trzymać przy spódnicy – to gorsze od tych „wyjść”. Znam przypadki trzymania pod kloszem – jak się potem dziecko wyrwało z domu to „hulaj dusza piekła nie ma” skończyło się to zawaleniem studiów i innymi nieprzyjemnymi sytuacjami. Wygląda na to, że to Twoje Jajo rozsądne jest , trzeba jej zaufać.
    Pozdrawiam A.

  13. Mój jeszcze młody, ale czasem mi na zapas skóra cierpnie. Tłumaczę sama sobie jak dziecku, że przecież pewnych rzeczy nie uniknę i muszę wziąć na klatę. Tymczasem synuś domator i książkomaniak. Pewnie wraz z kawalerką mu się skończy, możne wtedy zadba solidniej o higienę;) W każdym razie ufam głęboko, że dziecko mam mądre po mamusi 😉 która owszem balowała ale rozsądnie 🙂
    Twoja córa też widać rozsądna dziewczyna. A krótko też nie am co trzymać, bo bywało tak, że trzymane jak się już wypuściły to poooszły…

    1. Kiedyś to to moje Jajo tylko książki, sztaluga, gitara i kółko teatralne, a teraz jakieś rozrywkowe się stało. Widocznie to ten czas, kiedy trzeba „zasmakować” innych rzeczy. 😉

  14. Są pewne sposoby by ten okres przejść w miarę bezboleśnie. Po pierwsze alkohol, bez nadzoru to jest tak słodkie winka , piwo wódka i łeb szaleje. A można w domu nauczyć pić i smakować alkohole. Podawać z jedzeniem rozbudzać zamiłowanie do łączenia tego co dobre w jeszcze lepsze i to się sprawdza. Ktoś kto potrafi połączyć dobre winko z dobrym jedzeniem z dużym prawdopodobieństwem nie zapije się wódką popijaną piwkiem. A można te dzieciaki uczyć w czasie rodzinnych obiadów opowiadając o tym co można znaleźć w alkoholu troszkę inaczej niż się powszechnie przyjęło. Tak samo seks, można nic nie mówić a wtedy szkolna edukacja innych rozpieprzy nam dziecko , a można mówić o pięknej stronie seksu , o szacunku wzajemnym partnerów o kulturze przeżyć. Co do narkotyków to chyba podsunięcie dziecku książki pt. Narkomanka może trochę ostudzić potrzebę eksperymentowania> Na koniec najważniejsze w swoim dziecku trzeba widzeć i szanować człowieka, cieszyć się szczerze z jego sukcesów i przejmować porażkami. Nie nakazywać a dyskutować itp itd. Strasznie to mądre ale ja mam dzieci trochę starsze i z tej perspektywy mi łatwiej choć osobiście popełniłem błędy

    1. Bez błędów się nie da. 😉 Rozmawiamy, rozmawiamy i rozmawiamy. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Kiedyś dałam jej spróbować winka, ale nie smakowało jej, piwo też, stwierdziła, że niedobre. Na razie tylko niby Reds jej smakuje. 🙂 U nas w domu w ogóle nie ma alkoholu, mamy taką zasadę. Zresztą ze względu na stan zdrowia nie pijemy. Jajo też wie, ile złego może zrobić alkohol. Mam nadzieje, że będzie podejmować dobre decyzje i zbyt często się nie sparzy. 🙂

  15. Ma choćby dobry przykład z Mamy. A z alkoholem to w ogóle jaja i może kiedyś coś na ten temat skrobnę. A winko trzeba dzieciom dawkować po to by smakowały a nie zapijały. Wszystko dla ludzi jak mawiała moja znajoma o seksie tylko nie byle jak , z byle kim i byle gdzie.
    A alkohol może zrobić bardzo wiele złego ale i dużo dobrego- ot choćby dziłania na układ trawienny i krążenie.
    Mój znajomy twierdzi,że alkohol w sposób umiarkowany można pić w nieograniczonych ilościach- moim zdaniem przegina, ale coś w tym jest.

    1. Nie zgodzę się z Twoim znajomym. A co do wina, ja nie mam pęcherzyka i po alkoholu strasznie boli mnie żołądek, więc mój organizm raczej go nie toleruje. 🙂

  16. Uff, dopiero wróciłam do domu i zaczynam od Ciebie 🙂
    Najpierw mama super5, teraz Ty, nie powiem- przeraża mnie to, mimo, że Młody ma dopiero 7 lat to i tak ten moment nadejdzie.

    Nie wiem skąd obserwowane przeze mnie „przyzwolenie” dorosłych na picie jakiegokolwiek alkoholu przed 18-stką. Nie wiem, nie rozumiem czemu jak 18-stka to trzeba się nawalić, najlepiej nic nie pamiętać, o wtedy to była impreza. Zauważyłam, że dzisiaj młodzież po prostu nudzi się na imprezach, nie potrafią rozmawiać, a tak po % gadka się kręci, leci i lepi. A do tego LSD, bo bez tego smoka w kuchni nie zobaczysz 😉

    Owszem, też mi się zdarzało: na studiach, raz nawet wyrżnęłam na p/pokoju, ale byłam już dorosłą osobą, a nie 15-16 letnim smarkiem, któremu się wydaje, że jak jeszcze kumplowi „laskę zrobi” (tak jak u mamy super5, tzn, tak jak ona to opisywała w poście) to jest wielka i klękajcie narody.

    różnica między dorosłymi a smarkami jest taka, że dorosłemu wstyd na drugi dzień, że tak się „zrobił”, a smarki z tego zacieszają.

    1. Masz rację. Najgorzej, że takim małolatom, szczególnie gimnazjalistom (jak pisała Super5) wydaje się jeszcze, że seks to świetna zabawa. Chyba chcą być bardzo dorośli zbyt szybko.

        1. I jest tak, że „stary nie zabija” (na szczęście), a mama pomaga. 🙂 Bo co zrobić? Wyjścia nie ma, choć jakaś kara chyba jest.

  17. i czemu te dzieci tak szybko rosną co?!

    Imprezki czas zacząć. Ale jeśli Jajo potrafi ewakuować się i macie super kontakt to będzie dobrze 🙂

    A każdy z nas młodość miał i wiadomo jak jest. Raz dobrze a raz kolorowo.
    Hahahaha teraz najlepiej zapytać sie własnej matki- i jak ty to przeżyłaś?!?!? ::)

    kurczę, jak sobie pomyślę,że moje miałyby tak imprezować jak ja to już zaczynam bunkier budować 😛

    1. Właśnie ja w takich momentach widzę swoją mamę, jak kiedyś tak na mnie w nocy czekała. 🙂 Komórek nie było, a my ze znajomymi po treningu poszliśmy sobie do kolegi do domu i tam tak szybko godzinki płynęły przy jakimś winku, że chyba po północy ściągnęłam do domu, a niby poszłam tylko na trening. Nie mogłam wtedy zrozumieć o co ta cała afera, przecież nic się nie stało, a ja miałam już przecież 17 lat! Toż to przecież dorosłość prawie pełną gębą. 😉 🙂

  18. Dokładnie. O co chodzi? Przecież wróciłam 😀
    Więc wiesz, mamusiu, zrozum:P

    Następuję czas odpływu, powoli, powoli w swoje życie…

    i chyba nie pozostaje nic innego jak zaufać w rozsądek dziecka i trzymać rękę na pulsie, tak na wszelki wypadek.

    przypominam swoją młodość i hahahaha faktycznie ojej jaki to człowiek był mądry i dorosły 😀

  19. Mi tez nikt instrukcji obsługi smarkacza nie wręczył, a szkoda. I też się boję pomyśleć, co będzie potem, bo już teraz jest bardzo niegrzeczny. Ruzgi na nieposłuszne dzieci.

  20. … na ile jesteś pewna, że ani pierwszego alkoholu, ani prób z fajkami i marysią, czy pierwszego seksu jeszcze nie było? nie czekaj, że jej się to literami drukowanymi na czole objawi 🙂 a doprawdy… zważywszy, że Jajo jest z roku mojego Nielata (on ma rok w plecy w podstawówce, więc dlatego to 1 klasa technikum, choć powinna być już 2)… no i cóż… szczerze… to wiesz… w tym wieku to zazwyczaj już ma się pierwsze próby za sobą, a rodzice, hm, przecież nie muszą o wszystkim wiedzieć 😛 😉 co by ich od nadmiaru wiadomości serce miało boleć 😛

    i nie denerwuj się, w sumie na dosyć podobnym wózku nastolatków jedziemy 😛

    1. A pewności żadnej nie mam. Pierwszy alkohol był na pewno, bo się Jajo przyznało. Reszty się zapiera, że nie. Mam nadzieję, że mówi prawdę. Dużo rozmawiamy, więc wierzę. 🙂 😉 Ale wiesz, jak to jest, w tym wieku dzisiaj jest tak, a jutro już zupełnie inaczej, więc człowiek ciągle w niepewności. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *