Pełnia sezonu na Kaszubach i Kociewiu

Pełnia sezonu. W moim regionie ciągle coś się dzieje. W Tczewie ma zostać otwarta wystawa poświęcona Grzegorzowi Ciechowskiemu. Wstęp będzie za friko.

W Gdańsku trwa Jarmark św. Dominika. Już raz z Mężusiem byliśmy. Tłok taki, że po godzinie normalnie trzeba by mnie w kagańcu prowadzać, bo zaczynałam gryźć.

Lubię jednak oglądać rękodzieło i żadna siła nie powstrzyma mnie przed coroczną wyprawą na jarmark. Szukamy z Mężusiem obrazu do kuchni. Dwa lata temu widzieliśmy idealny, ale wtedy jeszcze nie mieliśmy kuchni. Od tamtej pory wiemy, w jakich rejonach jarmarku „polować”. Na razie ciągle wracamy z niczym, ale jesteśmy cierpliwi i na pewno znajdziemy to, czego szukamy.

Ostatnio pojechałam rowerem z kuzynką Jaja do Owidza. Umęczyłam dziecko, że hej, ale dało radę. W Owidzu jest średniowieczne grodzisko, pięknie zrekonstruowane. Działa dopiero od zeszłego roku, więc wszystko świeżutkie. Jeszcze nie byłam w środku. Pojechałam więc w nadziei, że dziecku (trzynastoletniemu) pokażę coś ciekawego. A tu zamknięte. Był poniedziałek. Ale ku mojemu zdziwieniu pani pilnująca „dobytku” otworzyła dla nas bramy grodziska, wpuściła do środka, każdą chatkę pokazała od wewnątrz. Dziecko mogło wszystkiego dotknąć, wszędzie wleźć, usiąść na drewnianych krzesłach skórami wyłożonych. Hełmy poprzymierzać, drewnianego rumaka dosiąść, spróbować wyciągnąć miecz wbity w kamień. Lekko się tylko wystraszyło, bo w jednej chacie mnóstwo czaszek było. A pani do dziecka:

– Nie bój się, to końskie czaszki.

Dziecko zesztywniało, bo jeździ konno, a więc kocha zwierzaki i już oczyma wyobraźni zamiast czachy widziało swojego ukochanego ogiera. A pani widząc, przerażenie w oku, dodała:

– Nie bój się, one już nie gryzą.

Dziecko jakoś tak szybko mi z tej chaty wybiegło.

Muszę przyznać, że grodzisko kapitalne. Z tego, co pani mówiła, to organizują tutaj lekcje historii, bo i garnek można ulepić, na krosnach popracować, z łuku postrzelać.

Mają tam również kozy, które działają jak kosiarki, są też owce i barany. Przy jednej chacie jest ogródek z ziołami i podobno herbatki ziołowe mają tam mieszać. Ciekawie to wszystko pomyślane, widać, że jeszcze się rozwija, bo podobno ma powstać jeszcze z unijnych pieniędzy plac zabaw.

W czasie imprez organizowanych w tym miejscu pracownicy ubierają się w stroje z epoki, grodzisko tętni życiem.

Bilety też niedrogie, bo 5 zł dla dorosłego, 3 dla dziecka. A obsługa bardzo miła. Pani pokazała nam jeszcze wystawę, gdzie zbroje rycerskie dumnie się prezentowały. Potem dała nam wypróbować gęsie pióro. Kobitka naprawdę przesympatyczna, bo mogła nas stamtąd pogonić, ale nie, ona nas oprowadziła, w każdy zakamarek wpuściła. I widać, że dumna z miejsca, w którym pracuje. Dlatego nie mogłam się powstrzymać od napisania kilku słów na temat grodziska w Owidzu. Jak będzie kto miał okazję, to polecam. Jest tam też restauracja, obiadek przekąsić można. Lody dla ochłody też mają, bo sprawdziłam. Co prawda nie jadłam i nie piłam niczego w tym miejscu, więc nie wiem, czy warto, ale obiecuję, że jak będzie okazja, to ich przetestuję.

A wczoraj o 21 pojechaliśmy na nocne spacery po katedrze i seminarium w Pelplinie. Na dniach o tym napiszę.

0 thoughts on “Pełnia sezonu na Kaszubach i Kociewiu”

    1. I wzajemnie. 🙂 A korzystać trzeba, bo zaraz koniec lata. 🙁 U nas dziś pada. Przyda się deszcz, ale szkoda, że na weekend.

    1. Nie wiem, czy wiesz, ale w Tczewie przy dworcu postawiono na cześć „Republiki” biało-czarną lokomotywę. 🙂

  1. Pamiętam, jak kiedyż mąż do mnie powiedział: masz ochotę pojechać do Skalnego Miasta w Czechach?” Spytałam” co to Skalne Miasto?”. Odpowiedział: ” a , taki skansen”. No to ubrałam sie jak na taki skansen: czytaj buty – japonki. Przyjeżdżamy na miejsce, widzę, że ludzie buty zmieniają na trapery, adidasy, i mąż do mnie: no, przebieraj buty. 😀

    Ja w tych japonkach całe Skalne przeszłam. Podeszwy nie wytrzymały. ALE: widziałam panią, która w szpilkach popieprzała po tych skałkach – nawet nie chcę wiedzieć co mąż jej powiedział :)))

    1. No, teraz wszystko jasne. 🙂
      To fajnie Cię mąż urządził. A swoją drogą, to „Skalne Miasto” piękne jest, nie? Byliśmy tam na wycieczce.

  2. Oj tyle się tu działo 🙂 Ale spoko, jestem na bieżąco 🙂 Miałam internet w telefonie, ale nie miałam czasu komentować więc znam sytuację 🙂
    Tyle się u Ciebie dzieję, że ja niby w mieście żyję, a zdawać by się mogło, że na jakimś pipidówku 🙂

    1. W zasadzie to trudno powiedzieć. Widzieliśmy kiedyś ładny pejzaż w ramie okiennej i bardzo nam się spodobał. Wiesz, to tak trudno powiedzieć, czego się szuka, ale jak to zobaczymy, to będziemy wiedzieć, że to właśnie to. 🙂

      1. Moja szwagierka specjalizuje się w kwiatach i zwierzętach, choć pejzaże też maluje ale rzadziej. Prowadzi hodowlę psów, ma koty, konie i najpiękniej maluje zwierzęta. Można wysłać jej zdjęcie domowego ulubieńca i potem cieszyć oko portretem pupila zamiast przodka 🙂
        Wszystkie trzy córki odziedziczyły talent po mamie i dwie starsze też już działają w sztuce a najmłodsza jeszcze się kształci. Córki dopiero wchodzą na rynek i chętnie malują coś na zlecenie, dla mnie właśnie najstarsza maluje morski widok. Zrobiłam całkiem fajne zdjęcie wiatraka w Świnoujściu i czekam już na taki obraz.

        1. Moje Jajo też maluje. 🙂 Chce zdawać na grafikę. 🙂
          Wyobraziłam sobie mojego sierściucha nad kominkiem. 😉 Co prawda nie mam kominka, ale jak portret, to musiałby zawisnąć w takim miejscu. 🙂 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *