Wąchanie gaci

Dzisiaj będzie jeszcze o seksie, bo tak mnie ostatnio jakoś erotycznie natchnęło. Dlatego nieletnim już podziękuję, jeżeli to czytają, to niech teraz grzecznie nacisną mały biały krzyżyk na czerwonym tle w górnym prawym rogu!

Dyskutowałam z koleżanką o zdradach, o tym, czy sprawdzać partnera, czy nie ufać, czy ufać, ale do pewnego stopnia, czy może kontrolować, sprawdzać telefon itp.

Ja oczywiście jestem za zaufaniem. I nawet moje doświadczenia z poprzedniego małżeństwa nie burzą wiary w człowieka, a w tym także w mężczyznę. Wierzę, ufam, nie sprawdzam. Czy dobrze? Okaże się. W poprzednim związku to nie zdało egzaminu, ale może partner był nie ten co powinien. Nie mam siły, ochoty, by szperać, wąchać, sprawdzać kolor włosów na koszuli. Ale miałam koleżankę, której mąż był prawdziwą recydywą, jeżeli chodzi o zdrady. Zaczął już przed ślubem, więc odwołała uroczystość miesiąc przed terminem. On się pokalał, że więcej nie będzie i po roku od incydentu przyłapania go na zdradzie ślub z nim wzięła. Wierzyła oczywiście, że on się zmieni, że więcej nie będzie, że nauczkę odpowiednią dostał.

Nic bardziej mylnego. Potem były kochanki, że na palcach trudno zliczyć. W końcu znalazł sobie panią – młodziutką, dwudziestoparoletnią świeżo upieczoną psycholożkę, która, tak się nieszczęśliwie złożyło, była moją sąsiadką z naprzeciwka. Mieszkałyśmy drzwi w drzwi. Mąż koleżanki, nazwijmy go X, miał wtedy około trzydziestki, więc różnica wieku nie była znaczna. Żona, ją nazwijmy Y, niewiele od niego młodsza. Do tego kilkuletnia córeczka w domu.

Psycholożka właśnie rozstała się ze swoim chłopakiem, więc była wolna, mogła poużywać życia. Miała w domu za to potężnego psa – owczarka Collie, który podobno po związku jej pozostał.

Nic mnie ten romans nie obchodził, jednak do czasu. Pewnego dnia przychodzi do mnie ta koleżanka Y i opowiada o romansie męża. Chlipie w chusteczkę i pyta, co robić. Ja oczywiście: „Kopnąć w dupę, niech leci”, bo przecież to naiwność wierzyć, że się „znów” zmieni, jak on tylko za spódniczkami lata. Co prawda potem się dowiedziałam, że mój były latał razem z nim i nawet byli bardzo zorientowani w cenach różnych oralnych przyjemności. No, ale wtedy, kiedy Y siedziała na mojej kanapie i zalewała się łzami, tego nie wiedziałam.

Y opowiada, co i jak. I nagle prosi:

– Ania, proszę cię, patrz przez wizjer, kiedy on do niej przychodzi i kiedy wychodzi. I zapisuj. Ja ci wyślę SMS-a, kiedy on wychodzi z domu, a ty wtedy sprawdzisz, czy on jest u niej. Nakryję wtedy go na gorącym uczynku.

– A po co ci to? Przecież nawet pewnie ci drzwi nie otworzą w nocy, jak zapukasz.

– Ale będę mieć dowód – mówi zrozpaczona. – Rozpierdolę drzwi jak nic i za włosy dziwkę wytargam – dodaje po chwili. Co prawda nie mam pojęcia, po co jej ten dowód, jak i tak nie ma najmniejszego zamiaru się z nim rozstać, bo „kocha go przecież” i „dziecko z nim ma”. I dlaczego to ona „dziwka”, a on to niby co?! Święty, przez nią spętany i zgwałcony? Nijak nie rozumiem tego toku myślenia i niestety odmawiam, bo bzdura totalna. A ona opowiada dalej:

– Ja wiem, że on mnie zdradza, bo mu gacie wącham i zawsze jak wraca późno, to mu spermą śmierdzą… – i tutaj ryk głośniejszy, i smarki w chusteczkę. – I kłaków ma pełno od tego psiura jej – i znów smarki w chustkę.

– No, to jak wiesz na 100%, to po co ci to? – pytam, próbując jakoś to ogarnąć. I jedyne, co przychodzi mi na jej usprawiedliwienie to to, że jest w afekcie. Pogadała, pogadała i w końcu poszła. Oczywiście się nie rozwiodła. Mąż skończył romans, ale podejrzewam, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej kwestii. Młody jeszcze. Jurny, więc przerzuci się za jakiś czas na świeże mięsko. A ona będzie taksówką śledzić go po mieście, by mieć kolejny dowód, będzie wąchać gacie, sprawdzać włosy. Potem się umartwiać, ryczeć i smarkać w stosy chusteczek. Nie rozumiem takiego zachowania. Toż to już brak godności i żadną miłością usprawiedliwić się tego nie da. Chociaż może to ja jakaś nieżyciowa jestem, bo czyż  „narzędzie rozpusty” się wymydli? Nie.

0 thoughts on “Wąchanie gaci”

  1. Zdrady. Zawsze były i zapewne będą. Oby Ci, którzy nie znają jeszcze tego smaku go nie poznali.
    Kobieta, która zdradza bez różnicy z jakiego powodu to szmata, tak samo facet. Takie moje zdanie na ten temat. Nie spotkało mnie to i mam nadzieje, że nie zaznam tego, ale nie ręczę za to co zrobię jemu, ale wybaczać nie zamierzam.
    Koleżanka poszła po rozum do głowy?

        1. Też jej to proponowałam, to mnie ofuknęła, że jakże to tak. Chyba woli się umartwiać. A atrakcyjna, zgrabna dziewczyna, na pewno znalazłaby kogoś bez problemu.

          1. Głupie, głupie. A ona chyba w garść się nie weźmie, bo ile tych zdrad by musiało być? Jak on już pewnie kochanek na palcach obu rąk nie zliczy.

  2. Najważniejsze to pamiętać, że „do tanga trzeba dwojga”! Tak jak Ty Aniu nie potrafię zrozumieć podejścia „drugiej połówki” obarczającej winą za zdradę tylko osobę, z którą nie jest w związku. Dla Twojej koleżanki jednym wyjściem jest wprowadzenie tzw otwartego związku – niech i ona sobie poużywa bo jej mąż na pewno nie przestanie. Nie mogę też pojąć dlaczego za niego wyszła skoro zdradzał ją już przed ślubem. Dowiedziała się o jednej zdradzie ale o ilu nic nie wiedziała? Naiwność lub masochizm…

    1. Właśnie, podejrzewam, że jej tak dobrze się umartwiać i wszystkich wokół zamęczać tym, jak jest jej źle. Może taki sposób na życie sobie znalazła. Podejrzewam też, że być może finanse mają tu duże znaczenie, bo ona pochodzi z biednej rodziny, a on przeciwnie, w dodatku on nieźle zarabia. Co prawda ona pracuje, więc dałaby sobie radę, ale chyba jej tak dobrze, to trwa już tyle lat. Ja wolałabym suchy chleb jeść, ale mieć święty spokój i pogonić dziada. Jeszcze jej jakieś cholerstwo przyniesie do domu.

      1. Tak jak piszesz – to po prosto jej sposób na życie. Kobieta czuje się lepiej gdy ktoś jej współczuje, żałuje jej i jej dzieci a nie myśli o ile lepiej mogło by być tym dzieciom gdyby od niego odeszła i spróbowała ułożyć sobie życie z odpowiednim partnerem. Jesteś najlepszym przykładem, że jest to możliwe. Pozdrawiam.

  3. No cóż,facet ewidentnie ma „niecierpliwego penisa” i na to nie ma rady.A koleżanka nie ma siły przebicia,a powinna wziąć się w garść i zacząć życie od nowa.Zupełnie nie rozumiem takich kobiet-uważam że lepiej jeść chleb ze smalcem i mieć spokojną głowę.A przecież tego kwiatu jest pół światu-i warto skorzystać z tej ludowej mądrości!

    1. Ha, ha 🙂 Dobra jesteś z tym penisem. Ale masz rację, też wolałabym jeść suchy chleb, niż żyć z takim dziadem.

  4. Klik dobry:)
    Ona po prostu chyba kocha jego zdrady i zabawę w detektywa. Śledzić! Topić! Wąchać! Och, żeby wreszcie do drugiej poszedł i znowu jej włosy zobaczyć! A potem płakać z wielkim oddaniem! Cóż za radość! To jest to! Cel życia!

    Można przecież i tak…

    Pozostaje życzyć koleżance wszystkiego dobrego na tej ekscytującej drodze życiowej z wyboru :)))

    Pozdrawiam serdecznie.

  5. Erotycznie Cię natchnęło,bo chata wolna,sami z mężem a Jajo na obozie;)

    A tak na poważnie.Domyślam się,że cieżko jest się rozstać,ale czy nie cieżej żyć ze świadomością,że maż mnie zdradza,a potem jakby nigdy nic przychodzi do domu i dalej udajemy rodzinkę?Ciężki temat.

    1. Ha, ha. 🙂 Masz rację. Co robi wolna chata, nie? 😉
      Tak pewnie jest. Pomiędzy jego zdradami grają szczęśliwą rodzinkę.

  6. Smutne to bardzo, o czym napisałaś.Wydaje mi się,że baby sa głupie za bardzo, czasami 😉 Ja też bywałam.A emocjonalność kobiet i uczuciowość zamydla zdrowy rozsądek.Szkoda babki, ale jak ona nie pójdzie po rozum do głowy i nie pogodzi się z faktem,że jej ( od czasu do czasu) facio jest huyem, to będzie dalej cierpieć. Najlepiej biedaka usprawiedliwić.

    1. Ona chyba już tak będzie przy nim trwać. Jemu też dobrze, bo skoki w bok ma bez zobowiązań, a w domu wierna żonka czeka, co upierze, posprząta i ugotuje.

  7. Pojęcie zdrady jest na tyle nieostre i wieloznaczne, że już od kilkudziesięciu lat wymaga redefiniowania, i to nie w sensie prawnym, ale mentalnym. Znam sporo małżeństw, gdzie jeden z małżonków dopiero wtedy czuje się „dowartościowany”, gdy za jego „połówką” biegają, i … konsumują ją inni. Miałem nawet koleżankę w pracy, która mówiła, „co to za chłop, za którym nikt się nie obejrzy”.
    Na drugim biegunie są takie pary, gdzie właśnie tylko za „oglądanie się” dochodzi do rozwodu. W necie jest cała masa ogłoszeń małżeństw, które zapraszają do „trójkąta”.
    Osobiście najbardziej do mnie trafia takie pojęcie zdrady, gdzie ktoś łamie obietnice przedmałżeńskie – i nie łudźmy się, nie zawsze chodzi o „wierność gaci” …

    1. Wiem, że tak jest, ale to przerażające. Te wszystkie trójkąty, zdrady… Jakby ludzie nie mogli zaznać szczęścia i spełnienia u boku ukochanej osoby.

  8. nie wiem. tak sobie myślę, że może ona jest emocjonalnie zależna od tego wszystkiego, może gdzieś, coś po drodze każe jej w tym tkwić – no wiesz na zasadzie, że sobie na takie traktowanie zasłużyła, bo coś zrobiła źle, czy czegoś nie zrobiła, a może też tak panicznie boi się samotności… a może też panicznie łaknie miłości, i szuka jej w miejscu w którym niekoniecznie ona jest… a to, że jest w jakimś stopniu w afekcie – to więcej niż pewne jest

    1. To masz rację, bo pewnie nikt normalnie na to by się nie godził. Nie mam jednak z nią obecnie kontaktu, mąż jej zakazał, jak się dowiedział, że ona mi o jego zdradach opowiadała. Myślę, że na pewno jest od niego w jakiś sposób uzależniona, ale sama musi decydować o swoim losie, jest dorosła.

    1. Myślę jednak, że dla męża tej mojej koleżanki to żaden ciężar, nie podejrzewam go o poczucie winy.

    1. Tak myślałam, że niektórzy będą oburzeni. 😉 Ale jak usłyszałam o tym z jej ust, jak ona te gacie wąchała, to byłam w lekkim szoku, bo nie wyobrażam sobie wąchać jakichkolwiek gaci, tym bardziej męża, w dodatku niewiernego. 😉

  9. A ja powiem krótko: zdrada to najgorsze słowo świata. Nie ma nic gorszego niż utrata zaufania właśnie w taki sposób. Nigdy nie mogłabym byc z kimś, kto mnie zdradza, nie jestem typem człowieka, który umie się dzielić facetem. Nie przymykam oczu na takie sytuacje.

    Mojego nie sprawdzam. Sprawdzałam. Ośmieszyłam się. Nic nie znalazłam, a chłopa na pół roku straciłam.

    Albo się ufa, albo się kontroluje. Jedno wyklucza drugie!

    PS. Możesz pisać o seksie – ja lubię:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *