Wyślij dziecko na obóz, to Ci je oskubią z kasy i paszportu

Jajo pojechało na obóz dla młodzieży do Bułgarii. Fakt, że kiedy czytało w internecie o tym, jak bywa w tym kraju, mniej więcej wiedziało, czego się spodziewać. Hotel z głębokiej komuny. W Polsce już chyba raczej się takie nie zdarzają, tym bardziej w znanych kurortach.

Jajo 44 godziny spędziło w autobusie, ledwo żywe, ale dotarło do Warny. Pierwszego dnia już opieprz od wychowawcy zebrało za to, że się spóźniło na zbiórkę. No, okej, dobrze, że dyscyplinę trzymają. Może jak wróci, będzie chodzić jak zegarek. Chociaż raczej grzeczne jest, nie narzekam.

Jajo dzwoniło co jakiś czas przeszczęśliwe, że pięknie, że ciepłe morze, że słońce i że w ogóle super. Niestety do czasu. Najpierw zaczęło się od bólu ucha.

– Mamo, co robić? – pytało. A ja co mogę? Chyba pół apteki dałam Jaju na drogę, ale nie krople przeciwbólowe do ucha. Radzę iść do wychowawcy, może coś zaradzi. Pani podpowiada cytrynę zakupić, kilka kropel na wacik i do ucha. A ja na konsultację do doktora Google. Podobno dobrze czosnek, o cytrynie ani słowa, więc mówię, żeby może lepiej nie. Ale radzę Jaju iść do apteki, odżałować parę groszy i spróbować krople zakupić. Jajo poszło, zakupiło i nawet ucho przestało boleć. Ale przecież kłopoty lubią chodzić parami.

Na drugi dzień Jajo dzwoni. Ryczy w słuchawkę tak, że nie wiem, co się dzieje. Już prawie na lotnisko lecę, by z odsieczą ruszyć na bułgarską ziemię. I prawie jakąś artylerię szykuję, coby Jajo bronić, bo toż to moja własna krew w nim płynie (co prawda rozrzedzona, ale zawsze). W końcu jednak Jajo duka, pociągając nosem, ale tak, że rozumiem pojedyncze słowa. Składam je do kupy. Okradli je. Tak jak i 9 innych osób. Kiedy dzieciaki pojechały na fakultatywną wycieczkę, ktoś elegancko przeszukał im walizki i wtedy 10 osobom zginęły pieniądze. A że Jajo słucha matki od czasu do czasu i teraz właśnie był ten czas, schowało w zakamarki walizki część pieniędzy, żeby wszystkich przy sobie nie nosić. I oczywiście to skradziono. Euro i lewy. A tu przecież jeszcze prawie tydzień pobytu. Ryk Jaja był tak żałosny, że jeleń na rykowisku by się nie powstydził, a mnie serce się w plasterki skroiło, bo przecież normalnie zatłuc takich złodziei, co dzieciaki okradają. W sumie dziesięć osób zostało okrojonych z kasy. Ktoś musiał mieć klucze, bo oczywiście żadnych śladów włamania, żadnego bałaganu w pokoju.

A co zrobili wychowawcy? Przeszukali wszystkich uczestników obozu. Pytali, ile kto ma kasy i kazali portfele i walizki pokazywać. Po jakimś czasie jednak, kiedy dotarł do nich bezsens tego, co robili, zgłosili zdarzenie na milicję (czy policję – nie wiem, co tam ci Bułgarzy mają) i chyba dyrekcji hotelu. Jajo jakieś oświadczenie podpisywało. Co i jak dokładnie jeszcze nie wiem.

I mówią, że Polacy kradną. Nie wyobrażam sobie, żeby w Polsce na wczasach pracownicy hotelu okradali gości. Normalnie wkurw człowieka bierze, jak słucha takich rzeczy. Agresor się włącza.

Jajo dzwoni codziennie. Raz zadowolone, innym razem mniej. Na pewno już do żadnego „dzikiego” kraju jej nie puszczę. Chociaż na przykład Włochy wydają się dość cywilizowanym miejscem, a córka koleżanki na początku lipca na obozie została oskubana z kasy i paszportu. Normalnie powinno się jak za dawnych czasów złodziejowi łapę uciąć i to przy samym dupsku, jakby się dało, coby wszyscy widzieli kto jest kto i żeby więcej tego nie powtórzył. Bo że pełno tego złodziejskiego nasienia w świecie to pewne.

0 thoughts on “Wyślij dziecko na obóz, to Ci je oskubią z kasy i paszportu”

  1. Szkoda, że humor do końca wycieczki już jest w sumie zepsuty. Ale można podejść do tego z innej strony. Dobrze, że nikomu nic się nie stało, bo taki złodziej nie wiadomo jakby zareagował jakby zastał kogoś w pokoju. Z kolei dziwne jest to, że ten ktoś miał klucze… Może obsługa była taka sprytna i se dorabia?
    Jajo tak czy inaczej na pewno też będzie miało mnóstwo innych i wesołych wspomnień 🙂

    1. Też tak mówię, że najważniejsze, że nikomu nic się nie stało. A klucze obsługa na pewno ma dodatkowe i „dorabia” sobie na boku. 😉

  2. Nawet nie wiem co napisać-bo to ,co mi się ciśnie na usta nie jest zbyt parlamentarne.Wiesz-mnie też przyszło na myśl to co Magdalenie.A ogólnie to takim gnojom to powinni łapy ucinać.

  3. Klik dobry:)
    Spóźnione, ale najlepsze życzenia Urodzinowo – Imieninowe. Wszystkiego dobrego!

    Biedne te okradzione Jaja. Cóż począć… Rady już na to nie ma, jedynie przestroga na przyszłość co do sposobu przechowywania gotówki. Jednak najbezpieczniejsze są karty i pin w pamięci (nie na karteczce przypiętej spinaczem do karty).

    Z takimi kradzieżami, jak we Włoszech nie spotkałam się nigdzie. Kradną normalnie „na chama”. Nie dam dyskretnie, żeby nikt nie widział. Na siłę wyrywają torebki i plecaki szamocząc się z Tobą. Nie pomoże nawet schowek w biustonoszu, bo przecież pieniądze się wyjmuje i wkłada tam. Jak przyuważy, to i z biustu wyciągnie bez ceregieli i żadnych złodziejskich sztuczek. W zatłoczonym autobusie na plecaku po prostu usiadłam, omotując szelki na nogi, bo ani na plecach, ani w reku nie utrzymałabym. Wyrywa tuż przed przystankiem, wyskakuje i ucieka.

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. To nieźle. Skąd te opinie o Polakach, że kradną, jak to tałatajstwo wszędzie i to jeszcze w takim chamskim wydaniu?
      Dziękuję za życzenia. 🙂

    1. Dzięki. Na szczęście Jajo miało przy sobie kartę, więc chcąc, nie chcąc parę groszy przelaliśmy, coby Jajo jakoś do końca obozu dotrwało. 🙂

  4. Moja mama też by pewnie całą altylerię szykowala… Ale to nie do pomyślenia wszystko… Ja jako dziecko na obozy nie jeździłam. Nie interesowały mnie jakoś takie wycieczki.

    1. Ja byłam chyba tylko 3 razy i nie pamiętam, żeby takie rzeczy się działy. Za granicę przecież też się jeździło. 🙂 A Jajo pojechało pierwszy raz.

  5. no tak, ona pierwszy raz na wyjazdach 🙂 i to na głęboką wodę zaraz rzucona, ale będzie mieć co wspominać 🙂 🙂

    wychowawcy najprawdopodobniej mają karty bankomatowe z własnych kont, więc może by się dogadać, że się zrobi im przelew, a oni dadzą kasę Jaju?

    1. Szczęście w nieszczęściu, że miała swoją kartę i już jej parę złotych przelaliśmy. Nakazałam strzec karty jak oka w głowie. Jakoś Jajo przetrwa, w czwartek już wraca. 🙂 Ale co nas ten obóz kosztował, to masakra. I nerwów i kasy. Niech tylko szczęśliwie dojedzie do domu, to teraz najważniejsze.

  6. Faktycznie świństwo i chamstwo. Kierownictwo hotelu powinno dotrzeć do tego, kto jest winny kradzieży i zwolnić z pracy tę osobę, bo że to ktoś z obsługi, to pewne – kto inny miałby swobodny dostęp do kluczy od pokojów.

    1. Podejrzewam, że u nas tak by to wyglądało. W hotelach takie rzeczy się nie dzieją, właściciele dbają o dobrą opinię. Ale tam kraj „dziki”. Podobno to norma.

    1. Już się nie mogę doczekać, kiedy wróci, choć najbardziej jeszcze się boję tej długiej podróży autobusem. W telewizji ciągle jakieś wypadki pokazują i wtedy człowiek myśli o swoim dziecku. No, ale mam nadzieje, że dotrze cała i zdrowa. 🙂

  7. O kurczę, kurczę do kwadratu, teraz zaczynam być szczęśliwa, że na moich obozach mnie nie okradli, a byłam i w Chorwacji, i na objazdówce po 3 państwach, więc kraść mogli do woli i we Włoszech, Hiszpanii i Paryżu. Ale Jajo bardzo dzielna dziewczyna, niektórzy by nie byli odważni, by pójść do apteki samemu i kupić sobie lek, także brawo! To przez tę rozrzedzoną krew zapewne! Zapraszam do siebie na nowy post 🙂

    1. Odważna jak cholera 😉 Mamusi w słuchawkę trochę Jajo powyło i może odwagi nabrało. 😉 Ból ją zmusił do działania. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *