Cięgle w fazie świętowania jestem

Dzisiaj ciągle świętuję. Rodzinka częściowo się zjechała. Miejscowi przyczłapali. A że rodzina dość spora, ledwo się zmieścimy przy dwóch stołach. Napiekłam trochę słodkości, więc mogę dzisiaj je zaprezentować zanim znikną w otchłani naszych żołądków.

Jest tort czekoladowo-wiśniowy. Jedna wielka improwizacja, mam nadzieję, że udana, okaże się. Nawet frużelinę wiśniową zrobiłam własnoręcznie do tortu, bo ostatnia próba wyszła bardzo smaczna, więc należało to powtórzyć.

Upiekłam jeszcze sernik cytrynowy z polewą czekoladową, kruche z malinami i pianką budyniową, biszkoptowe z masą budyniową, borówką amerykańską i galaretką. Wszystkiego popróbowaliśmy, żyjemy, więc jest szansa, że goście też wyjdą z tego cało.

Wczoraj nawet mój ogródek sprawił mi niespodziankę. Akurat na moje urodziny zakwitła lilia. Pachnie nią cały ogród. Kwiat gigant normalnie, dla porównania przystawiłam dłoń, żeby widać było na zdjęciu jej wielkość.

Oczywiście nie byłabym jednak sobą, gdybym czegoś nie wywinęła. Jeszcze przed swoimi urodzinami nasmarowałam gębę emulsją na opalanie, bo krem dałam Jaju. I nawet nie zdziwiło mnie, że to emulsja dla dzieci, a żadnego przecież w domu nie posiadamy, bo Jajo to już przecież prawie dorosła kobieta i kosmetyków dla dzieci nie stosuje. Wypacykowałam więc swoją gębusię i poszłam w świat na słońce. I jakież było moje zdziwienie na następny dzień, kiedy moja facjata bardziej przypominała tarkę niż twarz. Do tego jeszcze na różowo się zabarwiła. I tak się urządziłam pięknie. Na szczęście wapno poszło w ruch, do tego maść z witaminą A i wracam do ludzi. Będę żyć. I chyba nawet z facjatą w miarę naturalnym kolorze. A jak sprawdziłam datę ważności na opakowaniu emulsji, to lekkiego zdziwienia doznałam. Jakieś kilka lat się spóźniłam z tym smarowaniem, pomijając fakt, że to do ciała, nie do twarzy było. No, ale nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie wykombinowała.

Siedzimy teraz. „Nacieszam się” rodziną. Jajo dzwoni dwa razy dziennie i opowiada, jak jest na obozie. Przeżywa. Babcia podpowiada:

– Powiedz jej, żeby z alfonsami nie gadała.

Ja w lekkim szoku, że babcia takim słownictwem operuje. Parskam śmiechem, prawie dusząc się z wrażenia.

– Babciu, a jak rozpoznać alfonsa? – pytam w końcu.

– Każdy facet to alfons – kwituje babcia. O więcej nie pytam. Jaju jednak tych mądrości życiowych nie przekazuję.

0 thoughts on “Cięgle w fazie świętowania jestem”

    1. Smacznie, smacznie 🙂 Ale już mnie taki wkurw dopadł, że masakra! Jajo w Bułgarii i już je okradli. Siedem osób obczyszczono z kasy. A mówią, że w Polsce kradną.

      1. Że Jajo dzwoni dwa razy dziennie to można było się domyśleć 🙂 pierwszy raz bez mamy to cud, że nie częściej. Wszędzie kradną, a młodzież na celowniku jest. Łatwe do rabunku. Trzeba pilnować najmniejszej rzeczy niestety wszędzie… Dużo może nie uciekło…

        1. Połowa tego co miała i rezerwowe 50 euro 🙁 Dziesięć osób okradziono. Ktoś wszedł z kluczem, bo pięknie im walizki przeszukał. Masakra. Zgłosili na policję.

  1. Ania my tez skladamy Ci najserdeczniejsze zyczenia, zdrowka, kasy i powodzenia w zyciu. Sa u nas Dorota i Dominika i szaleja. Upaly do 38°C. pa Pozdrowienia dla reszty rodzinki

  2. Dawno tu nic nie pisałem, ale czytałem Twoje teksty i jestem pod wrażeniem. Wczoraj nie mogłem nic napisać (byłem w podróży), więc dzisiaj wierszyk imieninowy:
    „Dla naszej Ani
    bukiet lilii królewskich,
    rano zerwanych.
    Pokryte są jeszcze poranną rosą
    Niechaj Ci, Aniu, szczęście przyniosą.”

  3. Pyszne ciasta 🙂 Coś to przysłowie z zimnymi wieczorami i porankami się nie sprawdza ( i dzięki Bogu! ) akurat w imieniny Anny był u nas najcieplejszy, wieczór tego lata a i dzisiaj piękna pogoda. Miłego świętowania 🙂
    szkoda tylko, że córcia straciła pieniądze 🙁 złodzieje są wszędzie.

    1. No, my też nie byliśmy w komplecie, ale w większości 🙂 Tort wyszedł super, zniknął bardzo szybko, więc mogę śmiało polecić taki eksperyment. 🙂

  4. Ciasto z wiśniami było super.Ani za słodkie, ani za mało słodkie, czyli w sam raz 😉 Nie jadłam tylko tego z kruszonką, ale to dlatego ,że nie chcę wyglądać jak baleron 😉 O ile już nie wyglądam ;D pozdrawiam.

  5. To dużą masz rodzinkę,skoro ledwo się pomiesciliście:)My też dwa dni świętowaliśmy.W sobotę byliśmy na urodzinach babci mojego męża,a wczoraj na urodzinach szwagra:)Wbrew pozorom nie było tak źle.Nawet z moją rodziną pozartowaliśmy i dobrze się nam rozmawiało:)

    Ciacha strasznie kuszą,dobrze,że mam remont łazienki,a nie kuchni;)

    1. To z borówką wyszło rewelacyjne. Wszystko ciacho poszło, a było tego 4 blaszki (łącznie z tortem). 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *