Książę do wzięcia będzie

Od kilku miesięcy trwało szaleństwo wyczekiwania książęcego potomka w Anglii. Podobno bukmacherzy przyjmowali zakłady dotyczące płci i imienia dziecka. Nawet z Mężusiem się zastanawialiśmy, czy sobie takiego domowego zakładu nie zrobić i też coś obstawić. Nie będę Was wtajemniczać w ewentualny przedmiot zakładu, bo nie mam tutaj „tabliczki” z napisem „tylko dla dorosłych”. W końcu jednak zakładu nie zrobiliśmy. A teraz już za późno, bo wiadomo, że potomek płci męskiej.

Przybył więc światu nowy książę. To teraz ten, kto jeszcze może, niech o córcię jakąś się postara, bo książę do wzięcia będzie. Taki prawdziwy, z rodowodem, niemalże z bajki, co na białym koniu po wybrankę będzie mógł przyjechać. Chociaż pewnie mało prawdopodobne, żeby dzieciak do naszego pięknego kraju zajechał w poszukiwaniu wybranki serca. Dla zwiększenia szans można ewentualnie córcię na nauki do Anglii posłać. Niestety moje Jajo za stare, więc odpada w przedbiegach.

Tak nam rodzice w dzieciństwie bajkami łby nabili, że książę, biały koń, gołąbki i miłość po wsze czasy, że teraz każda panna na wydaniu i nie tylko ta pierwszego sortu, bo te z odzysku również, marzą sobie po cichutku, coby taki książę na białym rumaku podjechał pod okna wieży.

Pamiętam, jak się rozwiodłam i moje, wtedy około dziesięcioletnie Jajo, swojemu ojcu, któremu z wrażenia aż kopara opadła (mnie zresztą również), powiedziało: „A teraz po mamę przyjedzie książę na białym koniu”. Ha, jak dziecko w matkę wierzyło! A ja już w myślach dodałam do tego obrazu biały domek z czerwonymi pelargoniami w oknach. A co! Jak marzyć, to po całości!

Ale życie szybko takie romantyczki sprowadza na ziemię. Książę z książęcością nie ma nic wspólnego, w dodatku zasuwa z kapcia i serenad pod oknem nie śpiewa. Bąki puszcza, kupę robi, skarpety brudzi (zresztą dokładnie tak samo jak księżniczka), a tego w bajkach przecież nie było. No ewentualnie ma kilka koni, ale pod maską jakiegoś mechanicznego tworu. Chociaż ja mojego nieksięcia na żadnego innego bym nie wymieniła. Białego konia trzymać by nie było gdzie. No, chyba że w garażu. Ale znając życie, jakaś partia zielonych by się do nas dopieprzyła i rumaka by nam skonfiskowała. A ponadto taka ze mnie księżniczka jak z Mężusia książę.

Teraz czekam na „księcia”, który po Jajo zajedzie. No, ewentualnie z buta przyczłapie.

Ale ten mały książę, który na świat przybył na angielskiej ziemi pewnie po jakąś księżniczkę wyruszy. Na razie zamiast białego rumaka pod dupskiem ma pewnie książęcą pieluchę, ale latka szybko zlecą i znów Brytyjczycy będą fetować przez kilka miesięcy (lub lat) jakiś ślub, narodziny, pierwszy ząbek, pierwszy krok, słowo itd. Bo że będzie ciąg dalszy tego wariactwa to pewne jak w banku.

Fajnie, że się bobas zdrowy urodził, choć może o arystokracie i przyszłym królu tak nie wypada, ale że z jego powodu we wtorek nam program w polskiej TV zmieniono i wiadomości przesunięto na inną godzinę, toż to szczyt wszystkiego.

0 thoughts on “Książę do wzięcia będzie”

  1. Fajnie to napisałaś,ale ten książe jest z trochę innej bajki.On pewnie,jak Jego tata,będzie latał helikopterem za tymi przyszłymi księżniczkami;)Muszę dziś ciężko popracować z mężem na tą córcię,a nuż się uda?:)

  2. No tak. Świat się zmienił wielokrotnie, a nasze kryteria opisujące „księcia z bajki” nadal takie same. Nikt też nie chce pamiętać, że podobną euforię, a może nawet większą, wzbudzały pierwsze lata Diany i Karola …

    1. Ludzie lubią żyć życiem innych, szczególnie jak ten „inny” jest księżniczką lub księciem 🙂

  3. Jak dla mnie to do zerzygania o tych narodzinach pierdzielą.

    Tak jakbyśmy my mieli mieć z narodzin księcia jakieś korzyści i dzięki temu coś zmieni się w naszym kraju na lepsze.

    Pffff… dobry żart.

    1. Może książę wybierze sobie jakąś polską dziewczynę i zamieszka w naszym kraju…? 😉 😉 😉

  4. Moja mam jest obecnie w Anglii-i mówi że tam faktycznie na punkcie monarchii mają totalnego fioła.Ale jedno mnie ciekawi-czy jak u nas tak od zarania dziejów panowałby król-to może też by nas to dopadło?Ja mam swojego księcia z bajki od 20 lat-na początku człapał z buta-ewentualnie polonezem teściów,a potem dorobiliśmy się cudnie błękitnego malucha hihi!

    1. Taki maluch to już styl retro 😉 A jak u nas byłaby monarchia, to na pewno byśmy wyliczali, ile to kosztuje jej utrzymanie 🙂

  5. Och, ja na początku cieszyłam się z ciąży Kate. Bardzo gratulowałam w myślach. Potem jednak mi to zbrzydło jak zaczęli wszystko śledzić, co je, jak spędza czas, w co się ubiera, co kto myśli i dlaczego, a tu jest zadowolona, kiedy wymiotowała itd. Zaczynało być to obsesją niż radosną nowiną. Czasem miałam wrażenie, że się z niej naśmiewali. Teraz będzie masa artykułów o jego imieniu, o porodzie, o tym jaką mają dietę, jak się ubierają, czy sobie radzą, jak szybko Kate schudnie itp. Cała masa „ekspertów” się będzie wypowiadać. Urodził się chłopak i całe szczęście, bo gdyby była dziewucha to znów gromy na Kate by padły, że nie z królewskiej rodziny pochodzi to dlatego itp…
    No ale aby nasze córki trafiły na normalnych i dobrze wychowanych „książąt” z własnych realnych bajek. Bo my to już chyba mamy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *