Chuć i nierząd

W ten weekend jestem w Warszawie. Nadaję ze stolicy. Jeszcze dwa zjazdy i koniec, zaczynam nerwowo odliczać.

Do stolicy oczywiście przyjechałam pociągiem. Kolej jak zwykle nie zawiodła, przyjechaliśmy z kilkuminutowym (tylko!!!) opóźnieniem. Ponad sześć godzin w pociągu. Dupa nie powiem do czego mi przyrosła. I jak słucham w TV, że za dwa lata pociąg z Gdańska do Warszawy będzie jechał trzy godziny, to niestety parskam śmiechem. Nie wierzę. Po prostu nie wierzę i już! Taki niedowiarek jestem. Bo żeby jechać 300 km sześć godzin? Łatwo policzyć, jaką średnią prędkość osiąga pociąg. I ja rozumiem, że remonty. Nie myślcie, że nie. Tylko jak mam sześć godzin tłuc się pociągiem, to żadne remonty nie są dla mnie pocieszeniem, a tym bardziej obiecanki szybkiej kolei. Obiecanki-cacanki, a głupiemu wiadomo co, więc się nie podniecam przyszłością.

No, ale udało mi się dotrzeć do akademika. Na szczęście jedna winda działała, więc spokojnie wjechałam sobie na dziewiąte piętro. I powiem Wam, że prawie łza mi się w oku zakręciła, kiedy zobaczyłam, do którego pokoju mnie przydzielono. 106! Magiczna liczba. To ten pokój, z którym mam same traumatyczne wspomnienia, jeżeli chodzi o moje weekendowe studiowanie w Warszawie. To tutaj najbardziej się bałam, kiedy zza drzwi swojego pokoju słyszałam odgłosy ekscesów, jakie sobie urządziła moja współlokatorka z drugiego pokoju. To tutaj byłam świadkiem odgłosów erotycznych uniesień pary zza ściany. Tak ich chuć i nierząd opanowały, że nie zdążyli dotrzeć do swojego pokoju. Akurat poniosło ich przed moimi drzwiami. Najpierw chyba nie wiedzieli, że ktoś jest obok, ale kiedy jakimś cudem usłyszeli manifestację mojego skromnego bytu, ON krzyknął, przerywając małe co nieco:

– O, k…a, tu ktoś jest!

– To zajebiście – odparła ONA w szale miłosnego uniesienia. – Nie przerywaj!

I tak stałam się (chyba) fetyszem w tej miłosnej grze.

No, ale zostawmy te sentymentalne wspomnienia. Kiedy przybyłam do swojego pokoju, od razu poszłam do łazienki skontrolować sytuację z papierem toaletowym. Pamiętacie, pisałam o tym, skąd mi się ta trauma wzięła („Gówniany temat”). Na szczęście był. A że już ślady swojej współlokatorki zaobserwowałam, więc tym razem zgodnie z Waszymi radami postanowiłam się zabezpieczyć (jak mnie aresztują, to na Was zwalę winę). Znów z kosza wystawały hałdy papieru. Ale ja już się nie dam zrobić na SZARO (o, ironio!). O, nie!!! Wiem, z czym kojarzą się takie symptomy. Gdy jutro wstanę, cały papier będzie dumnie prężył się w koszu. Ale tym razem się nie dam!!!

Zajumałam rolkę papieru! To znaczy przydzieliłam sobie ją po sprawiedliwości. W łazience były dwie nienapoczęte i jedna już używana, więc sami przyznacie, że dokonałam sprawiedliwego podziału. Zapłaciłam za pokój? Zapłaciłam. Mam więc prawo do odrobiny papierowego szczęścia i beztroskiego korzystania z toalety? Mam. Teraz papier dumnie się pręży na stoliku w moim pokoju. No, tak to ja mogę ten weekend przetrwać. I nich sobie ta moja współlokatorka resztą papieru wyciera do sucha łazienkę, jeżeli ma taką potrzebę. Jeszcze jednak kobitki nie widziałam. Ruch pewnie zacznie się wieczorem. Mam nadzieję, że chuć i nierząd nie są przypisane do tego segmentu i że trafiła mi się jakaś spokojna osobniczka.

p.s. Zdjęcia pochodzą z Wikipedii

0 thoughts on “Chuć i nierząd”

  1. A ja się dzisiaj wybieram na „dzień motocyklaka”hehe-tak młody obwieścił i obudził się już o 6 rano.Oczywiście chodzi mu o Motoserce-fajnie by było gdyby na dodatek nie padało-bo nie bardzo chce mi się drałować w strugach deszczu.Co do papieru-to możesz spokojnie funkcjonować.W końcu się doczekałaś hihi!

  2. No 🙂 teraz możesz iść i zająć pomieszczenie łazienkowe na dłużej bez strachu 🙂 Sprawiedliwość nadeszła.
    Kiedyś mieszkałam pod Warszawą i nawet stamtąd gdy do centrum było skm-ką 20minut człowiek się spóźniał godzinę i to też szczęście, bo jak wybrał autobusy to 3 godziny czasem było…Cóż Warszawa ciągle w remontach 🙂 Pozdrawiam i życzę miłego weekendu 🙂

    1. Dzięki, również życzę miłego weekendu. Mój raczej będzie monotonny, bo muszę wysiedzieć kilka godzin na zajęciach, a w niedzielę jeszcze dodatkowo w pociągu. Niestety ten zjazd zapowiada się mało ciekawie. 🙁
      A co do papieru, fakt, sprawiedliwości stało się zadość. Ale zauważyłam, że ja podjumałam rolkę, a współlokatorka zapałki (wczoraj jeszcze były) i wyszła, odcięła mnie od czajnika z gorącą wodą 😉 Muszę kupić sobie zapalniczkę 🙂 Nie poddam się bez walki 😉

  3. mnie się najlepiej spodobała reakcja tej rozerotyzowanej pani na wieść, że ktoś jest za ścianą 🙂 po co ma sobie przerywać przyjemne doznania

  4. zazdroszczę – jeszcze tylko 2 zjazdy masz
    mnie zostało jeżdżenia co 2 tygodnie do połowy czerwca, czyli chyba jeszcze 6 plus napisanie czego nie bądź do połowy maja, rzecz jasna jeszcze nawet nie jestem do końca pewna co będę pisać, a już mniej kiedy i skąd literaturę mam wziąć… 😐 🙁

    może to i lepiej, że pogoda będzie bo P. zajmie się rowerem i nie będzie kusił żebym się pojawiła, a Nielat na Kraków wyrusza na długi weekend więc, może akurat się uda coś nabazgrać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *