Jak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała

Jak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała

Żyję! Akcja z szerszeniami zakończona (prawdopodobnie) sukcesem. Działałam oczywiście zgodnie z opracowaną wcześniej strategią. Poczekałam, aż Sławek pojedzie do pracy, bo z pewnością kazałby mi się zaprzyjaźniać z szerszeniami i tłumaczyłby, że trzeba żyć w zgodzie z naturą. A ja miałam niecny plan pozbycia się owadów. Wskoczyłam na rower. Pognałam do marketu. Odnalazłam półkę zWięcej oJak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała[…]

Wojna z szerszeniami!

Wojna z szerszeniami!

Donoszę, że w państwie Sakowiczów ciągle się dzieje źle. Donoszę również, a na świadka biorę moją koleżankę Ewę, która spędziła u nas cały weekend, że mój mąż Sławomir szykuje na mnie zamach. Plan miał niecny. Nie widziałam nic podejrzanego, kiedy zawieszał na naszym domu budki lęgowe. Najpierw pojawiły się dwie – na sikorki i rudziki.Więcej oWojna z szerszeniami![…]

Droga pokutna z okazji rocznicy ślubu

Droga pokutna z okazji rocznicy ślubu

Zaskakują Was czasami Wasze drugie połówki? Mnie wczoraj mój mąż doprowadził do łez. Na szczęście ze śmiechu. Leżeliśmy już w łóżku i Sławek nagle rzucił, że musimy pomyśleć o wczasach. Zamarłam w tym momencie. Zapowietrzyłam się i dostałam wytrzeszczu oczu, bo odkąd mieszka z nami babcia, wyjeżdżamy najwyżej na trzy dni, a wczasy zabrzmiały jakWięcej oDroga pokutna z okazji rocznicy ślubu[…]

Warszawska noc

Warszawska noc

To był intensywny, ale bardzo piękny weekend. Dużo spotkań, dużo emocji – wzruszeń i uśmiechu. Wróciłam z Warszawy naładowana pozytywną energią. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli spotkać się ze mną. Dostałam ogromny impuls do działania. Do stolicy zajechaliśmy w piątek. To był jednak czas dla nas. Odwiedziliśmy Muzeum Historii Żydów Polskich (polecam!), a wieczorem poszliśmy doWięcej oWarszawska noc[…]

Bieganie

Bieganie

Odkryłam dziwną rzecz. Nie lubię biegać. To chyba jeden ze sportów, do którego robiłam kilka podejść i jakoś endorfiny mi się nie wydzieliły. Za to wydzieliło się mnóstwo innych rzeczy: oddech jak u konia po wyścigu, sapanie, siódme poty i takie inne mało atrakcyjne sprawy. Ale co najdziwniejsze, cały czas biegnę, tylko trochę inaczej możeWięcej oBieganie[…]

Źle się dzieje, źle!

Źle się dzieje, źle!

Źle się dzieje w państwie polskim… a ściślej mówiąc – Sakowiczów. Wczoraj dokonałam pomiaru wagi ciała własnej osoby. Na szczęście na zawał nie zeszłam, ale palpitacja serca była taka, że o mało nie kojfnęłam. Przeżyłam jednak z bardzo przykrymi skutkami ubocznymi w postaci wniosków, które od razu się wykluły w rozczochranej. Wygląda to tak, żeWięcej oŹle się dzieje, źle![…]

Okiem męża

Okiem męża

Wróciliśmy z trasy cali i zdrowi. Najbardziej oczywiście stęsknił się za nami Nutuś. To jest piękne, kiedy wchodzimy do domu. Babcia opowiada, co sobie przygotowała na obiad (bo to bardzo ważna sprawa), a Nutuś ze schodów prowadzących do naszej sypialni drze się, by przekrzyczeć seniorkę. Niezwykłe doświadczenie. Na szczęście potem tylko kot domaga się nadrabianiaWięcej oOkiem męża[…]

Mniszkowo-sosnowe słodkości

Mniszkowo-sosnowe słodkości

W tym roku postanowiliśmy ze Sławkiem solidnie się przygotować do zimy. Po tej grypie, która nas dopadła w poprzednim sezonie, musimy zaopatrzyć się w odpowiednią broń. Skorzystaliśmy z doświadczeń poprzednich pokoleń i zmajstrowaliśmy syrop z mniszka lekarskiego, a syrop z pędów sosny jest w trakcie produkcji. Babcia nie może przeżyć, że nie da rady pojechaćWięcej oMniszkowo-sosnowe słodkości[…]