Dzień Blogera

Dzień Blogera

Czy wiecie, że dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Blogera? Pewnie nie. Ja dowiedziałam się wczoraj z FB. „Rasowym” blogerem się nie czuję, zresztą nawet nie wiem, co to znaczy. Ale na pewno blog to ważna część mojego życia. Historię powstania tej strony pewnie stali czytelnicy doskonale znają. Pozwoliła mi przetrwać czas, kiedy nie mogłam znaleźć pracyWięcej oDzień Blogera[…]

Pod zielonymi krzaczkami

Pod zielonymi krzaczkami

Pogoda nas ostatnio rozpieszcza. Po deszczach przyszło ciepełko i wyskoczyły grzyby. Babcia nas ciągle wygania do lasu, by przywieźć nową dostawę podgrzybków lub kani. Oczywiście przed wyjazdem zawsze udziela nam dokładnych instrukcji: – Ja się znam na grzybach – mówi. – Musicie szukać pod drzewami. Śmieję się, bo oczywiście ona wie, że my do lasuWięcej oPod zielonymi krzaczkami[…]

Niezwykłe spotkania

Niezwykłe spotkania

Ostatnie dni to niezwykły czas. W Starogardzie Gdańskim w poniedziałek i we wtorek gościliśmy (oczywiście nie my osobiście) Barbarę Krafftównę i Remigiusza Grzelę. Promowali książkę „Krafftówna w krainie czarów”, którą zresztą gorąco polecam nie tylko fanom aktorki. Warto przeczytać i chociażby dowiedzieć się, co znaczy SKS. Muszę pochwalić się zdjęciami. Wrzuciłam je oczywiście na FB,Więcej oNiezwykłe spotkania[…]

Moje wariactwo

Moje wariactwo

Ostatnio trenuję pewną sztukę, której nie powstydzę się nazwać głupią. Ale wiecie, jak to jest, czasami człowiek musi pewne rzeczy odreagować, tym bardziej jak cały dzień siedzi i skrobie. Dwa albo czasami trzy razy w tygodniu jeżdżę rowerem na targowisko. I kiedy wracam (w trakcie jazdy już) wyciągam z kieszeni pilocik (bo takie maleństwo) odWięcej oMoje wariactwo[…]

Silna wola w gruzach

Silna wola w gruzach

Lubicie spotkania z pisarzami? Bo ja uwielbiam. Uwielbiam je z każdej strony i w każdej roli. A w sierpniu od kilku lat odbywa się Literacki Sopot. To obowiązkowy punkt mojego letniego planu. W tym roku impreza odbyła się pod hasłem literatury izraelskiej, ale oczywiście można było posłuchać również polskich autorów. Jak zawsze było rewelacyjnie! PodczasWięcej oSilna wola w gruzach[…]

Niedomówienia z sapaniem w tle

Niedomówienia z sapaniem w tle

Na 11 października zaplanowana została premiera mojej najnowszej powieści pt.: „Niedomówienia”. Wspominałam już o niej. Główna bohaterka Janka – drukarz – będzie miała bzika na punkcie Gutenberga. Ale spokojnie, nie będzie to rozprawa naukowa, lecz książka doskonała na jesienny i zimowy czas. Ostatnio na jej temat rozmawiałam z pewną kobietą zajmującą się zawodowo promowaniem książek.Więcej oNiedomówienia z sapaniem w tle[…]

Eksperymentator

Eksperymentator

Ostatnio obejrzałam film, który wywarł na mnie spore wrażenie, więc postanowiłam się z Wami podzielić moimi refleksjami. „Eksperymentator” (reż.: Michael Almereyda, 2015 r.) opowiada o psychologu Stanleyu Miligramie, który na początku lat sześćdziesiątych robił badania na temat posłuszeństwa wobec władzy. W eksperymentach badani wchodzili w rolę nauczycieli i za podanie przez ucznia (osobę podstawioną) nieodpowiedniejWięcej oEksperymentator[…]

Cynamonowe pokłosie

Cynamonowe pokłosie

Dziękuję Wam za weekendową burzę mózgów! A ja ciągle przymierzam tytuły jak buty, ale zawsze coś uwiera, jakby jakiś niewidzialny paproszek powodował dyskomfort. Nie chce mi się nic uleżeć w rozczochranej. Być może to przez to, że wbiłam sobie do łba genialny wręcz przecież pomysł z „Domem ze szczyptą cynamonu”. Ale obiecałam, że za ciekaweWięcej oCynamonowe pokłosie[…]

Jaki tytuł?

Jaki tytuł?

Piszę ten post w afekcie.  Dla pewności sprawdzam, definicję afektu. Zgadza się. Przeżywam ekspresję emocji. Skończyłam właśnie trzecią część trylogii kociewskiej. Ha! Jest radość, jest moc. Oczywiście takie potężne emocje zawsze są po postawieniu ostatniej kropki, ale dalszy ciąg będzie następujący: w euforii zacznę czytać to, co napisałam i wtedy zaczną się schody, czyli płaczWięcej oJaki tytuł?[…]

Spadające gwiazdy

Spadające gwiazdy

Lubicie patrzeć w gwiazdy? Ja uwielbiam bezchmurne niebo upstrzone światełkami. Zawsze mam wrażenie, że to stado świetlików, takie to małe. A kiedy byłam dzieckiem, powtarzano mi, że gdy widzę spadającą gwiazdę, to mam pomyśleć życzenie. Podobno wtedy ma się ono spełnić. I nieważne, co to za światełko spada z nieba. Zawsze można wierzyć, że toWięcej oSpadające gwiazdy[…]