I poleciały!

I poleciały!

Pisałam jakiś czas temu, że w naszym ogródku, w budce lęgowej sikorki założyły gniazdo. Obserwowaliśmy, jak się uwijają, by nakarmić młode. Z niecierpliwością też czekaliśmy na pierwszy lot maluchów. Oczywiście wyobrażałam sobie, że będą się uczyć kilka dni ku naszej nieopisanej radości. Pewnego dnia Mężuś budzi mnie po szóstej rano i spanikowanym głosem krzyczy doWięcej oI poleciały![…]

Dziękuję za wzruszenie

Dziękuję za wzruszenie

Nie miała baba kłopotu, to zorganizowała konkurs. Przyznam, że pierwszy raz chyba tak się wzruszałam podczas czytania komentarzy. Ryczałam jak bóbr. Bardzo mnie wzruszyliście. BARDZO! Oczywiście miałam ogromny dylemat, do kogo powinna trafić nagroda. Nie ma co liczyć na obiektywizm, bo każda historia była piękna, niepowtarzalna i łapiąca mnie za gardło. I z tą guląWięcej oDziękuję za wzruszenie[…]

Konkurs z okazji Dnia Matki

Konkurs z okazji Dnia Matki

Obiecałam, że z okazji Dnia Matki będzie konkurs? To będzie. Każdy rodzic pamięta ten pierwszy moment ze swoją latoroślą. Pamiętam i ja. Dostałam do pocałowania tylko stópkę Jaja, bo byłam unieruchomiona po cesarce. Ale to była najpiękniejsza stópka na świecie. Jak już „przekwaterowano” mnie do sali i przyniesiono maluszka, to pierwsze, co zrobiłam, to odwinęłamWięcej oKonkurs z okazji Dnia Matki[…]

Wymiatam

Wymiatam

W sobotę byłam na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie. Każdy, kto kocha czytać, powinien choć raz wziąć udział w takim święcie. Można wtedy spotkać swoich ulubionych pisarzy oraz zakupić książki po okazyjnych cenach. Dla mnie to były pierwsze targi, w których uczestniczyłam jak autorka. Miałam oczywiście tremę. Tłumy może do mnie się nie przepychały, aleWięcej oWymiatam[…]

Ulało mi się tęczą

Ulało mi się tęczą

Ostatnio na Facebooka wrzuciłam fotki, które były efektem mojej i Jajowej głupawki. Ale kiedy zobaczyłam siebie w roli jednorożca zwracającego tęczą, coś mi się w łepetynie uruchomiło. Deja vu czy coś w tym stylu. Jakiś czas temu moja koleżanka blogerka określiła mnie jako „ambasadorkę tęczowych par” (to po przeczytaniu „To się da!”). Zaśmiałam się wWięcej oUlało mi się tęczą[…]

Trzęsące się ciało pedagogiczne

Trzęsące się ciało pedagogiczne

U mnie każdy dzień ostatnio ma w planie wyprawę do przychodni, do szpitala albo do jakiegoś prywatnego gabinetu. Z tego względu podróżuję częściej autobusem. Wiadomo, że mina w takiej sytuacji nietęga. Szukam więc zawsze jakiegoś punktu zaczepienia, by mordka się lekko rozdziawiła w grymasie przypominającym choć trochę uśmiech. Jadę więc tradycyjnie w poniedziałek autobusem. SiedzęWięcej oTrzęsące się ciało pedagogiczne[…]

Start z gniazda

Start z gniazda

Jakoś tak ostatnio wszystko się sentymentalnie toczy. Zresztą życie też jakieś koło zatacza… W naszym ogrodzie dwa lata temu zawiesiliśmy karmnik dla sikorek i rudzików. Sikorki co roku podejmowały próbę założenia gniazda, ale zawsze coś poszło nie tak. Raz nawet jajka się pojawiły, ale potem, nie wiadomo dlaczego, nagle sikorki przestały się nimi interesować. WWięcej oStart z gniazda[…]

W piątek trzynastego

W piątek trzynastego

Niestety ten tydzień zdominowały u mnie sprawy medyczne, bo rozczochrana nie jest w stanie skupić się na innych rzeczach. Musicie więc zrozumieć i wybaczyć. Dzisiaj pomykam do Gdyni na badania, więc kciuki wciąż wskazane. Ale co ja przeżyłam w tym tygodniu, to moje. Miałam się zarejestrować do lekarza, którego specjalności ze strachu wymieniać nie będę,Więcej oW piątek trzynastego[…]

A mnie to wszystko…

A mnie to wszystko…

Dzisiaj naszło mnie refleksyjnie. Weekend spędziłam (prawie cały) na wolnym wybiegu. Rozpoczęliśmy na całego sezon rowerowy. Chyba 60 km przejechaliśmy. Może to nie jest powalający dystans, ale my jeździmy zupełnie turystycznie, bo to albo nad jeziorem przysiądziemy albo po jakimś ogrodzie dendrologicznym pospacerujemy, albo z obcym psem się zaprzyjaźniamy i przez kilkanaście minut rzucamy muWięcej oA mnie to wszystko…[…]