Życie jest piękne, tylko czasem mu się ulewa

Życie jest piękne, tylko czasem mu się ulewa

Jutro ostatni dzień roku 2015. Mam wrażenie, że pędził jak szalony i na koniec się zachłysnął, więc lekko mu się ulało. Świąteczny bilans przedstawia się następująco: raz – złamana jedna noga w udzie + operacja (teściowa), dwa – …, trzy – w ramach świątecznego bonusiku – awaria kanalizy. Muszę przyznać, że cały ten rok był dlaWięcej oŻycie jest piękne, tylko czasem mu się ulewa[…]

Grzesznicy

Grzesznicy

Udało się przeżyć święta, choć łatwo nie było. Kilka niefajnych rzeczy się zdarzyło, ale jak to mówią Kociewiacy, „to się da”. Za to dowiedzieliśmy się z Mężusiem, że jesteśmy grzesznikami numer jeden, bo przecież szczęśliwie się rozwiedliśmy z poprzednimi partnerami i jeszcze bardziej szczęśliwie poślubiliśmy się przed urzędnikiem państwowym. Wiadomo, że urzędnik to nie toWięcej oGrzesznicy[…]

Najlepszego!!!

Najlepszego!!!

Kochani, pewnie trudno uwierzyć, ale Święta tuż, tuż. Z tej okazji składam Wam najserdeczniejsze życzenia! Róbcie to, na co macie ochotę. Obżerajcie się do woli, leniuchujcie do bólu kręgosłupa, śmiejcie się od ucha do ucha i zróbcie tyle głupich rzeczy, ile tylko macie ochotę! A gdy ujrzycie pierwszą gwiazdkę, pomyślcie o tym, co najbardziej cenicieWięcej oNajlepszego!!![…]

To się da!

To się da!

Nadszedł w końcu wyczekany przeze mnie dzień! Mogę jeszcze przed świętami przekazać Wam oficjalną informację na temat najnowszej książki. Sprawy mają się tak: Tytuł powieści: „To się da!” – to popularne powiedzonko na Kociewiu. Na pomysł tytułu wpadła jedna z czytelniczek podczas mojego spotkania autorskiego w Pelplinie. Publiczność przyklasnęła, nie było więc wyjścia. Jak sięWięcej oTo się da![…]

Płonący konar i rosnący nos

Płonący konar i rosnący nos

Reklama dźwignią handlu. Wiadoma sprawa. Czasami jednak są reklamy, które wywołują u mnie nerw albo głupawkę. Ostatnio na pierwszym miejscu są reklamy środków na potencję. Po prostu nie mogę. Najpierw był konar, który nie chciał płonąć… Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Wyobraźnia mnie poniosła, bo jak „płonący konar” sobie dokładnie wyobraziłam, to lekko mnie zemdliłoWięcej oPłonący konar i rosnący nos[…]

Oczy trzeba mieć dookoła głowy

Oczy trzeba mieć dookoła głowy

Zastanawiałam się długo, czy opisać swoją weekendową przygodę, bo bałam się, że Mężuś mnie zawiesi przed domem razem ze sznurkiem lampek i przyklei na czoło kartkę z napisem, że jestem największą ciapą roku. Miałam zdarzenie utajnić, ale i tak wyklepałam. Dokonałam spowiedzi, uderzyłam się w pierś, posypałam głowę popiołem i obiecałam, że od dziś toWięcej oOczy trzeba mieć dookoła głowy[…]

Fotograficzny zawrót głowy

Fotograficzny zawrót głowy

Święta coraz bliżej, a ja w zupełnym proszku. Czytam na blogach, jak to się ludziska dobrze zorganizowali, że plany działania mają opracowane do perfekcji, a u mnie wciąż logistyczna kicha. Choć przyznam, że światełko w tunelu było. Jednak tylko do poniedziałku. W sobotę ogarnęłam chatkę, umyłam nawet okno, zawiesiłam ozdoby, a w niedzielę zadzwonił doWięcej oFotograficzny zawrót głowy[…]

Maraton

Maraton

Miałam dziwny sen. Obudziłam się z myślą o maratonie i lekko mnie to przeraziło, bo ostatnie próby biegania zmieniły mnie w konia po westernie. Nie ma więc mowy, że podświadomie myślę o wystartowaniu w takim wyścigu. O, nie! Ale oczywiście myśl zakiełkowała. I zaczęłam główkować, że może jednak maraton nie  byłby zły. Już oczyma wyobraźniWięcej oMaraton[…]