Leżę i trenuję kichawę

Leżę i trenuję kichawę

Stało się. Dopadło mnie, obezwładniło, powaliło. A niby taka złota polska jesień. Kurtka rozpięta, słońce świeci, szalik w szafie… A teraz szczękanie zębami, gorączka, ból gardła i gile po pachy. I totalny bezwład kończyn. Nic się nie chce. Jedyne co robię, to produkuję niezliczone stosy zużytych chusteczek higienicznych. Kiedy piszę post, mam lekko rozmazany obrazWięcej oLeżę i trenuję kichawę[…]

Toaletowa samotnia

Toaletowa samotnia

Ostatnio jedna z moich czytelniczek na Facebooku wspomniała, że najlepsze miejsce w domu do kontemplacji ciszy, a także do chwilowej izolacji od reszty domowników (tych czworonożnych również) to toaleta. I przyznaję, że coś w tym jest. W moim rodzinnym domu mówiło się na ten przybytek „czytelnia”. Moja mama właśnie w toalecie gromadziła całe stosy kryminałówWięcej oToaletowa samotnia[…]

Fotorelacja ze spotkań

Fotorelacja ze spotkań

Wróciłam. Było bardzo aktywnie. Trzy bardzo intensywne dni, sporo spotkań z czytelnikami (a także z młodzieżą). Odwiedziłam miejsca, gdzie kiedyś pracowałam, i przyznam, że była to dla mnie sentymentalna podróż. Dużo emocji. W każdym miejscu przyjęto mnie bardzo miło – Stargard, Reptowo, Szczecin i Kłodawa. Wszędzie kwiaty, ciacho i kawa. No i oczywiście się skusiłam,Więcej oFotorelacja ze spotkań[…]

Robal musiał zniknąć

Robal musiał zniknąć

Ciągle jestem w trasie. Pomału zaczynam ciągnąć nosem po ziemi. I głos dawno nietrenowany lekko wysiada, ale jest moc i energia. Wszystkie spotkania, jakie do tej pory odbyłam, były niezwykle inspirujące i sympatyczne. Najbardziej mi się spodobała analiza mojej książki pod względem kurzego motywu. Uśmiałam się, ale coś jest na rzeczy. Kurza twarz, kurze udkaWięcej oRobal musiał zniknąć[…]

Jadę…

Jadę…

Kiedy to czytacie, jadę. Podążam autem na zachód naszego pięknego kraju. Jadę w rodzinne strony. Jak wiecie, mam cykl spotkań autorskich, więc kciuki na pokład. Zawsze przed wyjazdem się denerwuję. Coś we mnie wtedy się nerwowo telepie. Sama nie wiem dlaczego. Nawet Nutuś wtedy wyczuwa, że coś się święci i nie opuszcza mnie na krok.Więcej oJadę…[…]

O handlowaniu ziołem

O handlowaniu ziołem

Wiecie, że co niektórzy handlują „ziołem” na straganie w dzień targowy? W dodatku znam tego kogoś osobiście. Przyznaję się bez lampy w oczy. Mój osobisty tata zawsze kochał ogród i działkę. Babranie w ziemi to było jego hobby. Jako dzieciaki jedliśmy pierwsze orzeszki ziemne wykopane we własnym ogródku. Nie wspomnę o cytrynach hodowanych w donicach.Więcej oO handlowaniu ziołem[…]

Książki, książki, książki

Książki, książki, książki

Oczywiście dałam się wciągnąć w konkurs na Granice.pl. Wiedziałam, że tak będzie. A głosowanie trwa do 18.10. I tak na zmianę z „Królikami” się przeskakujemy. Raz „Szepty” mają 1-3% więcej, drugi raz „Króliki”. Fakt, że przegrana z tą książką to żaden wstyd i ujma, ale przeskakują w człowieku jakieś trybiki i daje się ponieść emocjomWięcej oKsiążki, książki, książki[…]

To był piękny mecz

To był piękny mecz

Leżę sobie w łóżku. Czytam książkę. Mężuś, jak to facet, trenuje palec na pilocie (przepraszam wszystkich tych nietrenujących) i skacze po kanałach. W końcu jakiś wybiera. Ja nawet nie spoglądam, ale od czasu do czasu do moich uszu dobiegają interesujące dźwięki. Odkładam więc książkę, bo okazuje się, że jest ciekawie, a takie wypowiedzi, jakie właśnieWięcej oTo był piękny mecz[…]

Jestem oksymoronem

Jestem oksymoronem

Kiedyś zupełnie przez przypadek w zapowiedzi postu jednej z blogerek przeczytałam zdanie: „Jestem przymiotnikiem”. Co prawda, tylko ja tak je przeczytałam, bo poprzestawiały mi się w oczach literki. Już nie pamiętam kto i co to napisał, ale utkwiło mi w pamięci. Pamiętam, że w myślach okrzyknęłam autorkę geniuszem, bo nieźle tak porównać się do częściWięcej oJestem oksymoronem[…]