Jak się wietrzyłam

Jak się wietrzyłam

Noclegi zamówione, więc już niedługo jadę przewietrzyć rozczochraną. Mój Mężuś tak się zaangażował w tę moją potrzebę wietrzenia łepetyny, że zorganizował mi weekend w siodełku. I niestety moja facjata nie nadaje się się do pokazywania światu, bo zmieniłam barwy na (prawie) narodowe. Gęba czerwona, szyja biała. W sobotę pomykałam niczym Szurkowski czy Jaskóła, wiatr weWięcej oJak się wietrzyłam[…]

Gdzie jechać?

Gdzie jechać?

Macie tak czasami, że Was nosi, by wyjechać? Bo mnie dopadło i trzyma od kilkunastu dni. Przeglądam nawet oferty noclegów i wiem, że muszę, muszę, po prostu muszę. I już mam wizję: ja, drewniana chata, wokół cisza (ewentualnie w tle drące się ptaki), przede mną jakieś jezioro, wzgórze, góra lub łąka. Nie ma znaczenia co,Więcej oGdzie jechać?[…]

Koci foch

Koci foch

Straszna rzecz się w moim domu stała. Nutuś obraził się prawie na śmierć. Ostentacyjnie leży na twardym krześle wciśniętym w róg pokoju i zerka na mnie spod byka. A ja oczywiście biję się w piersi i przepraszam go  jak mogę. Tłumaczę, że wizyta u weterynarza od czasu do czasu jest konieczna, bo trzeba się zaszczepićWięcej oKoci foch[…]

Literacki Sopot

Literacki Sopot

Właśnie przeżyłam jeden z fajniejszych weekendów tego lata. Literacki Sopot to impreza, w której uczestniczę już po raz trzeci i za każdym razem ładuję swoje bateryjki. Posłuchałam mądrych i ciekawych ludzi, zdobyłam autografy i zrobiłam kilka fajnych fotek. W tamtym roku nie udało się nam być na spotkaniu ze Szczygłem, więc w tym roku strategicznieWięcej oLiteracki Sopot[…]

Dziękuję, dziękuję, dziękuję

Dziękuję, dziękuję, dziękuję

Dzisiejszy post będzie miał charakter dziękczynny. Dostaję bardzo dużo wiadomości od czytelników „Szeptów dzieciństwa”. I przyznam, że każda taka wiadomość to jest podmuch wiatru w żagle. Serdecznie za to dziękuję. W sumie w każdym liście/wiadomości/mejlu pojawia się informacja o emocjach, jakie budzi ta książka. Z tego cieszę się najbardziej, bo właśnie o emocje w niejWięcej oDziękuję, dziękuję, dziękuję[…]

Nów czy pełnia?

Nów czy pełnia?

Czy istnieją jakieś prace domowe, które lubicie? Bo tak się zastanawiam… Oczywiście, nie bierzemy pod uwagę wymiatania lodówki, wygniatania kanapy czy ćwiczenia palca na pilocie. Macie jakieś swoje ulubione zajęcia? Bo ja mam. Stwierdzam, że na podium postawiłabym rozwieszanie prania. Uwielbiam zapach świeżo wyciągniętych ubrań, roztrzepywanie ich, przypinanie klamerkami, spoglądanie, jak wiatr powiewa moimi galotami.Więcej oNów czy pełnia?[…]

Długopis

Długopis

Czasami absurdy polskich urzędów mnie po prostu rozbrajają. Nawet trudno wtedy opanować odruch popukania się w czoło, nie da się po prostu. Poszłam do urzędu pracy. Poszłam jednak towarzysko, posiedzieć, popatrzeć, posłuchać. Nie, że mam takie hobby, ale czasami człowiek zbiera różne informacje, które są mu niezbędne do życia (czyt.: do pisania). Weszłam: elegancko, dośćWięcej oDługopis[…]

Powietrzna lewatywa

Powietrzna lewatywa

Będę monotematyczna. Kiedy z nieba bije taki żar, trudno się skupić na czymkolwiek, a moje zakręcone zwoje mózgowe myślą tylko o schłodzeniu. I kiedy tak siedziałam sobie nad moim „wielkim” oczkiem wodnym i próbowałam w nim zanurzyć nogę chociaż do kolana, a nie dawało się z powodu ograniczonej powierzchni, pomyślałam, że chciałabym być boją. AleWięcej oPowietrzna lewatywa[…]

Jak w piekle

Jak w piekle

Wszyscy przeżyli upalny weekend? U nas było ciężko, choć z soboty na niedzielę spadł deszcz. Jednak było jak w piekle, więc przebiegliśmy go w weekend tam i z powrotem. Działo się sporo. W sobotę przyjechali moi rodzice – ponad 300 km bez klimy w aucie to nie lada wyczyn. Do tego mieli ze sobą psa,Więcej oJak w piekle[…]