Ktokolwiek widział, ktokolwiek słyszał!!!

Ktokolwiek widział, ktokolwiek słyszał!!!

Ostatnio mam zwariowany czas. W dodatku okazało się, że zaginęła słynna blogerka Pani S. („Beznadziejne przypadki Pani S.”) Pewnie część osób tutaj zaglądających ją kojarzy, bo kilka razy pisałam, że była mi od czasu do czasu źródłem natchnienia. Normalnie muza, której przytrafiają się beznadziejne przypadki. I tak, jeżeli ktoś coś wie, proszony jest o informacjeWięcej oKtokolwiek widział, ktokolwiek słyszał!!![…]

Nie kuś losu!

Nie kuś losu!

Dzisiaj piszę w afekcie. W afekcie jestem od kilku dni. Odkąd wysłuchałam wywiadu ze zgwałconą kobietą – tłumaczką, która znalazła się na jednej imprezie z dwoma ratownikami medycznymi. Gwałciciele dostali wyrok w zawieszeniu. Przez chwilę analizowałam, czy jestem w Polsce czy już w Indiach. Potem wysłuchałam kapitalnej audycji w radiu na ten temat. I lekkiWięcej oNie kuś losu![…]

Nawigacja, ciemny las i szaleni drwale

Nawigacja, ciemny las i szaleni drwale

Nawigacja to dobra sprawa. Każdy, kto ma auto, wie, jakie to dobrodziejstwo. Zawsze pozwoli się człowiekowi znaleźć i wrócić na prawidłową ścieżkę. Jajo zorganizowało sobie imprezkę z kolegami i koleżankami z klasy. Toż trzeba się przecież odpowiednio pożegnać. Szkoła skończona, matury już odhaczone, więc pozostało tylko się zabawić. Plan był taki: jeden z kolegów, mieszkającyWięcej oNawigacja, ciemny las i szaleni drwale[…]

Młodzi dadzą radę!

Młodzi dadzą radę!

Matury za nami (przynajmniej taką mam nadzieję). Teraz tylko czekamy na wyniki. Jednak egzaminy pobudziły mnie do refleksji (szczególnie ustny egzamin maturalny z języka polskiego). Od tego roku wygląda zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. Uczeń nie przygotowuje w domu prezentacji. I dobrze, bo to już była parodia, a i męka dla egzaminatorów, którzy musieliWięcej oMłodzi dadzą radę![…]

Mojego dziadka pies zajmał

Mojego dziadka pies zajmał

Ostatnio postanowiłam, że będę zapisywać teksty swojej babci. Toż to kopalnia zdań, których w życiu bym nie wymyśliła. Zaczęłam też podpytywać ją o przeszłość. Moja babcia rozwiodła się, w sumie Bóg wie kiedy, bo nie chce mówić o tym „tfu” „skurczybyku”. I ja nigdy jeszcze nie widziałam swojego „prawdziwego” dziadka, a przyznam, że nieraz byłamWięcej oMojego dziadka pies zajmał[…]

Prawie liryczna rozmowa

Prawie liryczna rozmowa

Stoję na przystanku tramwajowym. Sprawdzam rozkład jazdy. Rozszyfrowuję sposób dojazdu do Stadionu Narodowego. – No, co ku.wa, myślisz, że księżniczką jesteś?! Podskakuję w miejscu. Ups. Jaka księżniczka? Zwykła polska kura. Taka, co to pazurem od czasu do czasu skrobie. Spoglądam w kierunku źródła głosu. Siedzi na ławce. Do słuchawki się tak wydziera. − Dlaczego takWięcej oPrawie liryczna rozmowa[…]

Zlazłam z grzędy

Zlazłam z grzędy

Czasami każda kura tak ma, że złazi ze swojej grzędy, by trochę światowego życia zaznać. Zlazłam więc i ja. Nie dość, że jednego dnia spotkałam się z autorem genialnych książek (i programów) dla dzieci – Andrzejem Markiem Grabowskim, to jeszcze wczoraj pomknęłam sobie Pendolino do Warszawy. I byłam w lekkim szoku, bo z Tczewa doWięcej oZlazłam z grzędy[…]

Siła wodospadu

Siła wodospadu

Zamykam oczy i schodzę. Powoli. W dole słyszę spadającą wodę. Wodospad. Siklawa? Szum wody uderzającej o ściany… Wszystko pięknie, tylko że idę po schodach do swojej piwnicy i faktycznie słyszę szum wodospadu. Rzucam michę z praniem i przeskakuję po kilka stopni w dół. Otwieram pierwsze drzwi i już wiem. Kłopoty. Woda na podłodze. Otwieram następneWięcej oSiła wodospadu[…]

Dolna Saksonia

Dolna Saksonia

Każda okazja jest dobra, by zwiedzać. Tak mamy z Mężusiem, że jak tylko nas pogna w obce kraje, to korzystamy z możliwości i zwiedzamy. Wtedy z reguły robimy całkiem niezły maraton z krótkimi przystankami na kawkę. Tak też było teraz podczas wyjazdu do Bremerhaven (Dolna Saksonia). Nie mieliśmy, co prawda, zbyt wiele czasu, ale iWięcej oDolna Saksonia[…]