Powirzinać kurzi dupi

Powirzinać kurzi dupi

Nie ukrywam, że będzie druga część „Złodziejki marzeń”. Będzie. Dostałam tyle mejli, że nie idzie inaczej, jak drugą część dopisać. Skrobię więc pilnie. A z tego względu, że postanowiłam rozwinąć wątek cioci Zosi, poczytałam na temat Kociewia, czasów wojennych i powojennych. Naoglądałam się zdjęć, starych pocztówek. Przeczytałam kilka legend. Dowiedziałam się z jednej z zWięcej oPowirzinać kurzi dupi[…]

Seksturystyka

Seksturystyka

Weekend za nami. U mnie było ciekawie. Łóżko to był mój azyl i nie dlatego, że po ostatnim poście na moim blogu odbył się festiwal hejtu i musiałam się zakopać pod kołderką. O, nie. Dopadło mnie jakieś paskudne choróbsko, gile po pas, kaszel, ból głowy i takie tam drobiażdżki. Ale wracam do żywych. Niby choregoWięcej oSeksturystyka[…]

Jak się wbić nie mogły

Jak się wbić nie mogły

Jajo dostało wezwanie na szczepienie. W zasadzie mogło poleźć samo, ale od czego jest mama, nie? Nie wiedziałam dokładnie, gdzie znajduje się przychodnia, do której Jajo wezwano, więc z nią poszłam, bo przy okazji miałam zrobić zakupy. Jajo oczywiście całą drogę przeżywało, bo boi się szczepień. To taki „jajowy” paradoks, bo tatuaż dało sobie zrobić,Więcej oJak się wbić nie mogły[…]

Po wczorajszym świętowaniu

Po wczorajszym świętowaniu

Wczoraj hucznie obchodziliśmy Światowy Dzień Kota. A jakże! Nutuś to prawdziwy imprezowicz. Przecież kotu też się należy. Dostał puszeczkę swojego ukochanego jedzonka, potem pobawił się kawałkiem parówki, poleżał na parapecie  i wygrzał się na słońcu. Oczywiście wieczorem styrany życiem zaległ przed kominkiem. Dla nas natomiast upiekłam całą górę rogalików z konfiturą różaną. Bo jak świętować,Więcej oPo wczorajszym świętowaniu[…]

Co mnie zachwyciło?

Co mnie zachwyciło?

Nie mogłam się powstrzymać, by nie popełnić jeszcze jednego postu o moim pobycie w Londynie. Czas przecież na to, co mnie zachwyciło i doprowadziło prawie do łez wzruszeń, palpitacji serca i podskakiwania w miejscu. Wiadomo, że w Londynie trzeba odwiedzić kilka miejsc, zobaczyć pałac, parlament, Big Bena, czerwone budki telefoniczne itp. Piękne to wszystko, trzebaWięcej oCo mnie zachwyciło?[…]

Co mnie zdziwiło w Londynie?

Co mnie zdziwiło w Londynie?

W Wielkiej Brytanii byłam pierwszy raz w życiu, a Anglia znana mi była tylko z literatury. Wiele więc sobie wyobrażałam na temat „wyspiarzy”. Myślałam, że są flegmatyczni i powolni. Jednak w Londynie wszyscy zasuwają z taką prędkością, że miałam wrażenie, że jestem w fabryce, a koło mnie na taśmie przesuwają się roboty. Tak było szczególnieWięcej oCo mnie zdziwiło w Londynie?[…]

Latająca kura

Latająca kura

Jestem! Rozczochrana przewietrzona i to tak solidnie, że nie wiem, co w niej zostało. Już wszystko opowiadam co, jak i gdzie. Poleciałam. A niby kury nie latają, nie? Że niby nielotki. A ja proszę, poleciałam! Pamiętacie, jak kilkanaście dni temu pisałam, że mój Mężuś stał się seniorem (no, takim prawie, bo to kwestia dyskusyjna, kiedyWięcej oLatająca kura[…]

Wszystko przez systematyczność

Wszystko przez systematyczność

Kiedyś zapytałam mojego  byłego (na szczęście) już męża, dlaczego mnie zdradzał. Padła wtedy odpowiedź: − Bo brakowało mi systematyczności… Wtedy mnie to strasznie wkur..zyło i miałam ochotę przegryźć mu tętnicę, a potem uciachać co nieco aż przy samym dupsku i na koniec zakopać go w ogródku. Jednak nie posiadałam wtedy żadnego kawałka ziemi, więc udałoWięcej oWszystko przez systematyczność[…]