Zaprogramujmy sobie szczęście!

Zaprogramujmy sobie szczęście!

Ostatni dzień roku. Może to najlepszy czas na podsumowanie jednego z etapów życia. A może czas na postanowienia noworoczne? Jednak szczerze przyznaję, że żadnych postanowień nie będzie. Podsumowań też nie, choć to był dobry rok. Bardzo dobry nawet. I wypadałoby życzyć sobie powtórki w następnym. Jednak biorę to wszystko na spokojnie. Nie mam zamiaru ulegaćWięcej oZaprogramujmy sobie szczęście![…]

Leniusiołki opanowały świat

Leniusiołki opanowały świat

I stało się. Leniusiołek zagościł u nas na stałe, w dodatku sterroryzował całą rodzinę. Próbowaliśmy walczyć, ale chyba bezskutecznie. Nutuś poddał się całkowicie. My stawialiśmy lekki opór, ale i tak marnie to wyglądało. Mnie dopadł w pierwszy dzień świąt. Chwycił za czuprynę i walnął na kanapę. Na szczęście był na tyle uprzejmy, że wetknął miWięcej oLeniusiołki opanowały świat[…]

Wesołych!!!

Wesołych!!!

Świętowanie czas zacząć. Jeszcze kilka godzin, a zasiądziemy do wigilijnej kolacji. A potem to już z górki: jeden dzień, drugi i po świętach. Tyle przygotowań, a potem tylko dwa dni leniuchowania. Z tej okazji życzę Wam tego, co świąteczne. Życzenia mają to do siebie, że zawsze brzmią banalnie, ale, jak to mówią, banały w życiuWięcej oWesołych!!![…]

Francuski kurz

Francuski kurz

Do świąt zostało kilka dni, więc wstrzymuję się jeszcze z życzeniami. Przyznaję, że zupełnie wypadłam z nastroju świątecznego, ponieważ w weekend zdobywałam wiedzę na mądrym szkoleniu (i to wcale nie ironia). Byłam na wikcie unijnym i przyznam, że to całkiem fajne, jak UE finansuje szkolenia, bo nie tylko o umysł zadba, lecz i o ciało.Więcej oFrancuski kurz[…]

Przeżycia ogrodniczo-erotyczne

Przeżycia ogrodniczo-erotyczne

Kilka dni temu panowie, którzy malowali nam pokój, zrzucili doniczkę z kaktusem. Ale takim wyjątkowym kaktusem, bo wyhodowanym od wypierdka. Postanowiłam go więc wsadzić w ziemię, bo szkoda mi było roślinki. Zakupiłam doniczkę. Przygotowałam sobie grube rękawice, bo kaktus oczywiście nie chciał współpracować i kolców nie pochował. W dodatku mi opadał. Chichrałam się przy tymWięcej oPrzeżycia ogrodniczo-erotyczne[…]

Rąbiecie?

Rąbiecie?

Mój Mężuś kupił siekierę. Nie będzie jednak kurobicia. Nie bójcie się. (Taką mam przynajmniej nadzieję.) Od kilku dni prosiłam go, by kupił siekierę. Mamy przecież już kominek. Zamówiliśmy drzewo. To wszystko w mojej łepetynie złożyło się na piękny obrazek. Zima, śniegu po pas, a ja w podkoszulku i czapce uszance z siekierką w dłoni szalejęWięcej oRąbiecie?[…]

Jajo poszło na próbne stracenie

Jajo poszło na próbne stracenie

Jednym z największych plusów blogowania jest wsparcie czytelników i innych blogerów. Normalnie, gdybym mogła, to bym Was wszystkich uściskała. Wygrzebałam się spod kocyka, choć jeszcze w głowie sporo do ułożenia zostało, bo to nie jest prosta sprawa. Jednak dam radę, bo innego wyjścia nie ma. Najlepszy sposób na dołek, to praca. Akurat tak się złożyło,Więcej oJajo poszło na próbne stracenie[…]

Wynajmę kota

Wynajmę kota

Wczoraj w wieczornych „Faktach” pokazano kota, który zarobił już kilka milionów dolarów. W sumie kot jak kot, umaszczenie i kolor oczu ma (prawie) jak nasz. Widziałam go wcześniej, bo Jajo mnie zamęczało zdjęciami tego „twarzowca”. Trzeba przyznać, że minę ma kapitalną. Od razu spojrzałam na mojego Nutusia. I przyznam, że piękniejszy, dostojniejszy, a milionów (nieWięcej oWynajmę kota[…]

Wizyta w sex shopie

Wizyta w sex shopie

Natchnęła mnie Jukka Sarasti, która po przeczytaniu „Złodziejki marzeń” zwróciła uwagę na scenę w sex shopie. I muszę przyznać, że w tym przybytku uciechy nigdy nie byłam. To, co kryją za sobą często przysłonięte witryny tych sklepów, stworzone zostało w mojej wyobraźni. Ja – skromna, niewinna osóbka – podejrzewam, że oglądanie najprzeróżniejszych gadżetów erotycznych mogłobyWięcej oWizyta w sex shopie[…]