Mam Ulębrzydulę

Mam Ulębrzydulę

W niedzielę odebrałam z dworca Ulębrzudulę. Przyjechała zmęczona, ale uśmiechnięta. Uścisków było co niemiara. Wycałowałam ją za wszystkich, którzy o to prosili. Teraz Ula ledwo żyje, ale cóż, przyjechała, to niech ma. Nie wiadomo, kiedy znów się zobaczymy. Przywitaliśmy Ulę w naszych skromnych progach ciastem z truskawkami i galaretką oraz kompocikiem własnej produkcji (z rabarbaru).Więcej oMam Ulębrzydulę[…]