Skoczyłam sobie do Szwajcarii…

Skoczyłam sobie do Szwajcarii…

W sobotę z Mężusiem zaszaleliśmy. Skoczyliśmy sobie do Szwajcarii. A co? Jak szaleć to szaleć. W końcu jestem przedstawicielką mediów, blogerzy przecież trzepią kasę jak należy, więc pojechaliśmy, żeby oczywiście tego samego dnia wrócić. Ha! Ale nie myślcie, że jakiś odrzutowiec mieliśmy. O, nie. Normalnie autkiem pojechaliśmy. Bo jedyne na co stać takiego blogera jakWięcej oSkoczyłam sobie do Szwajcarii…[…]

Chce się żyć

Chce się żyć

Czasami zdarzają się takie filmy, o których człowiek nie może spokojnie zapomnieć. Obejrzałam „Chce się żyć” (reż. Maciej Pieprzyca). I długo nie mogłam zaznać spokoju. Muszę się podzielić swoimi emocjami. Po pierwsze film jest zrobiony po mistrzowsku, gra aktorów (szczególnie odtwórcy głównej roli) powaliła mnie na kolana. Bardzo, bardzo mi się podobało. Ponadto problem poruszonyWięcej oChce się żyć[…]

Dowody wdzięczności dla nauczycieli

Dowody wdzięczności dla nauczycieli

Nareszcie koniec roku szkolnego. Dzieciaki odetchną, nauczyciele odpoczną, wszyscy nabiorą sił przed nowym rokiem szkolnym. A mnie naszło na refleksje. Jak koniec roku, to wiadomo kwiatek wychowawcy kupić trzeba. Temat prezentów i dowodów wdzięczności dla nauczycieli wraca pewnie co roku jak bumerang. Pamiętam kiedyś w prasie niezłą nagonkę na belfrów właśnie z tego powodu. Hmmm.Więcej oDowody wdzięczności dla nauczycieli[…]

Jak chciałam obryzgać obiad

Jak chciałam obryzgać obiad

Jakiś czas temu udało mi się zakupić „Kociewską książkę kucharską”. Pomyślałam, że jak już zostałam tą przyszywaną Kociewianką, to i gotować się nauczę po kociewsku. I przyznam, że to ciekawa lektura była. Przepisy poukładane wedle odmian pór roku i wedle dawnego zwyczaju spisane. Niektóre nazwy brzmią iście „egzotycznie” i aż chce się wypróbować. Są golceWięcej oJak chciałam obryzgać obiad[…]

W dziurkę po palcu

W dziurkę po palcu

Ostatnio tematów gaciowych coś mało było, a przecież przy tym, co dzieje się wokół, należałoby się porządnie odmóżdżyć, bo może wtedy rzeczywistość będzie wyglądać lepiej. I tak mnie naszło podczas prac domowych. Powstrzymać się nie można było, po prostu mus to mus. Przygotowałam więc wszystko co potrzebne i próbuję wsadzić w dziurkę. Nijak nie idzie.Więcej oW dziurkę po palcu[…]

Kto może bezkarnie spóźniać się do pracy?

Kto może bezkarnie spóźniać się do pracy?

Kłopoty zdrowotne mojego Jaja powodują, że zaliczam co jakiś czas nowego specjalistę. Kilka miesięcy temu Jajo przewróciło się na lodowisku i miało kłopot z dłonią, w zasadzie z nadgarstkiem. Okazało się jednak, że to żadne pęknięcie kości, jak podejrzewaliśmy. W każdym razie chirurg stwierdził, że to robota dla ortopedy i że powinien jakieś blokady JajuWięcej oKto może bezkarnie spóźniać się do pracy?[…]

Seks, ogień i rycerze

Seks, ogień i rycerze

Wyjazd do Ostródy zaliczony. Noc Kupały również odhaczona. I prawie 40 km zrobionych na rowerze również. To był udany weekend mimo deszczowej pogody. W sobotę wieczorem w grodzisku Owidz zorganizowano ciekawe „teatrum”. Dziewczęta plotły wianki, puszczały na wodę, skakano przez ognisko, były tańce, hulanki i swawole, bo przecież w Noc Kupały jak najbardziej można. ToWięcej oSeks, ogień i rycerze[…]

Zamykam interes

Zamykam interes

Zrobił się ostatnio mały ruch na blogach. Długi weekend zobowiązuje do odpoczynku, więc pewnie część osób byczy się gdzieś w przyjemnych zakamarkach naszego kraju. Postanowiłam więc na dziś też zamknąć „interes” i wybyć w nieznane. Co prawda, to „nieznane” jest mi całkowicie znane, ale przecież można odkryć je na nowo. Dzisiaj wyruszamy do Ostródy. CzasWięcej oZamykam interes[…]

Bóle i bule

Bóle i bule

Starość nie radość – wiadomo. A że z wiekiem człowieka czasami w krzyżu łamie, boli go kręgosłup – też wiadomo. Mieliśmy z Mężusiem bardzo niewygodny materac na łóżku. Kupiłam go dawno temu, zaraz po rozwodzie. Wymiana łóżka była wtedy priorytetem. A że niedużym zasobem gotówki dysponowałam, kupiłam jeden z najtańszych materacy. I śpi się naWięcej oBóle i bule[…]

Głupie baby

Głupie baby

Poszłam wczoraj na zakupy, bo przecież dzisiaj sklepy pozamykane i trzeba było zrobić „zapas pożywienia”, bo nam się sporo rzeczy pokończyło. Mężuś do mnie nawet z pracy zadzwonił, aby przypomnieć, bym jaki kawałek padliny na kanapki kupiła. Poszłam więc do mięsnego. Raz w tygodniu tam kupuję, ponieważ zawsze mają świeżo, obsługa miła i duży wybór.Więcej oGłupie baby[…]