Zjawy, duchy i inne stwory

Zjawy, duchy i inne stwory

Jutro wigilia Zaduszek. Popędzimy na cmentarze. Zrobi się nostalgicznie i refleksyjnie, dlatego jutro wpisu nie będzie. Powinnam pojechać na grobek mojego synka, jednak ze względu na odległość, jaka mnie dzieli od niego, niestety nie będzie to możliwe. Pojedziemy tam w drugiej połowie listopada. A jutro pójdziemy na groby rodziny męża. Smutne święto, zmuszające do refleksji,Więcej oZjawy, duchy i inne stwory[…]

Łóżkowe sprawy

Łóżkowe sprawy

Leżymy sobie ostatnio z Mężusiem w łóżkach. Czytamy. Przylazło Jajo. Każe odłożyć książki, bo przyszło pogadać. Często tak robi, a to gadanie to tylko przykrywka, bo tak naprawdę chodzi o to, by je posmyrgać po pleckach. Dzidziusia jednego. Zalega więc w łóżku. Muszę robić „masi, masi”, jakby to miało trzy latka. Książka obok leży iWięcej oŁóżkowe sprawy[…]

Barchanowe gacie

Barchanowe gacie

Miałam napisać tekst o damskiej bieliźnie. O męskiej już kiedyś pisałam, więc teraz czas na kobitki. I muszę się przyznać, że temat niełatwy do ugryzienia. Już kilka podejść do tematu robiłam, ale za każdym razem kończy się to totalną głupawką. Moja wyobraźnia płata mi figle. Bo na hasło damska bielizna, oprócz tych wszystkich koronkowych seksownychWięcej oBarchanowe gacie[…]

Fitness, ja i Schopenhauer

Fitness, ja i Schopenhauer

Wczoraj był dzień fitnessu. I oczywiście filozoficznych przemyśleń. A że czułam się jak śnięta ryba (ciśnienie miałam jak umarlak po dość długim leżakowaniu), więc proces myślowy przebiegał w bardzo zwolnionym tempie. W ogóle stwierdzam, że podczas ćwiczeń coś mi się w czaszce wydziela i jakoś tak ogłupiająco działa. Za chwilę instruktor pomyśli, że wariata maWięcej oFitness, ja i Schopenhauer[…]

Strachy na lachy

Strachy na lachy

Wczoraj mój prychający kot przypomniał mi pewne zdarzenie, które miało miejsce dwa lata temu. Z poprzedniego miejsca zamieszkania miałam bardzo blisko do Berlina, dlatego dwa razy w roku, w każdy długi weekend w maju i w listopadzie, jeździliśmy z Mężusiem pozwiedzać. Czasami z noclegiem, a czasami były to po prosu całodzienne wypady. Dzięki temu zwiedziliśmyWięcej oStrachy na lachy[…]

Kura  kuchni

Kura kuchni

Siedzę sobie w kuchni, czyli tam, gdzie moje miejsce. W końcu kura jestem. Robię obiad. Jajo paszteciki sobie zażyczyło, a ja odkładałam je tak długo, że w końcu trzeba się zmobilizować i Jaju przyjemność sprawić. Wróci ze szkoły, to sobie podje. Wyrabiam to ciasto drożdżowe. Wszystko do łapska mi się klei. I tak się zastanawiam,Więcej oKura kuchni[…]

Gwałcili, bo mieli na to przyzwolenie

Gwałcili, bo mieli na to przyzwolenie

Niesamowicie poruszył mnie reportaż, jaki przeczytałam w piątkowym „Dzienniku Bałtyckim” (nr 244, 2013 r.). Impulsem do powstania tekstu była prawdopodobnie rzeźba studenta ASP przedstawiająca radzieckiego żołnierza gwałcącego ciężarną kobietę (rzeźba pojawiła się – bez pozwolenia – w Gdańsku). Autorką reportażu jest publicystka Barbara Szczepuła. Niesamowicie oddziałała na moje emocje, którymi muszę się podzielić. Historia ludzkościWięcej oGwałcili, bo mieli na to przyzwolenie[…]