O, święty Barnabo, pomóż!

O, święty Barnabo, pomóż!

Zarzekała się żaba błota, jak ja przeczytania „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. Stało się. Co prawda bardzo połowicznie (czy nawet w jednej czwartej), ale jednak. Ulabrzydula pożyczyła mi do przeczytania książkę. A ja targana głupią ciekawością, zajrzałam do niej. Ciekawa byłam o co tyle szumu. I skąd ten sukces wydawniczy, bo książka w wielkim nakładzie została wydana,Więcej oO, święty Barnabo, pomóż![…]