Zbliża się roczek mojego blogowania

Zbliża się roczek mojego blogowania

Wielkimi krokami zbliża się roczek mojej blogowej egzystencji (2 października). A jak roczek, to czas na podsumowania. Dzisiaj sentymentalnie będzie. A i jeszcze szykuję z okazji tejże rocznicy niespodziankę. Ale o tym napiszę, kiedy niespodzianka gotowa będzie. A i jeszcze konkurs jakiś ogłoszę! A co będę sobie i Wam żałować, nie? A teraz trochę liczb,Więcej oZbliża się roczek mojego blogowania[…]

O, święty Barnabo, pomóż!

O, święty Barnabo, pomóż!

Zarzekała się żaba błota, jak ja przeczytania „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. Stało się. Co prawda bardzo połowicznie (czy nawet w jednej czwartej), ale jednak. Ulabrzydula pożyczyła mi do przeczytania książkę. A ja targana głupią ciekawością, zajrzałam do niej. Ciekawa byłam o co tyle szumu. I skąd ten sukces wydawniczy, bo książka w wielkim nakładzie została wydana,Więcej oO, święty Barnabo, pomóż![…]

Promocja! Przedszkole za zeta

Promocja! Przedszkole za zeta

W piątek pomykam sobie jak zawsze mercedesem. Stać mnie przecież. 2,10 tylko bilecik kosztuje. Siedzę nawet wygodnie, bo niewielu ludzi, naprzeciwko mnie dwie kobietki siedzą. Rozmawiają. A że nie da się tego nie słuchać, więc słucham. Panie w rękach dzierżą niczym tarcze karty rejestracyjne z urzędu pracy, więc domyślam się, że właśnie stamtąd jadą iWięcej oPromocja! Przedszkole za zeta[…]

Przytulanie i głaskanie

Przytulanie i głaskanie

Dzisiaj będzie zupełnie spokojnie. Pełen luz. Co prawda z Jajem jeszcze sprawa zdrowotna nie do końca wyjaśniona, ale tak postanowiłam wyluzować, troszkę zwolnić. I tak ostatnio jak leżałam sobie w łóżeczku, stwierdziłam, że najfajniejszą rzeczą na świecie jest przytulanie. Mogłabym z wielu spraw zrezygnować, ale nigdy z przytulania. Zauważyłam, że jak się tak wtulę wWięcej oPrzytulanie i głaskanie[…]

Prywatna fucha w państwowej robocie

Prywatna fucha w państwowej robocie

Dzisiaj normalnie czas na poważny temat. Bez gaci i dup. Postanawiam poprawę, chociaż może nie na długo, bo jakaś „genialna” myśl właśnie kiełkuje w mojej łepetynie. Stwierdzam, że najwdzięczniejszą dziedziną życia do poszukiwania absurdów jest służba zdrowia. Wczoraj miałam tego dowód w najczystszej postaci, ale o tym napiszę, jak w końcu coś się wyjaśni. PrzezWięcej oPrywatna fucha w państwowej robocie[…]

Żółte gacie i święcona woda, czyli o odczynianiu uroków

Żółte gacie i święcona woda, czyli o odczynianiu uroków

Przez to, że Jajo ostatnio nam choruje, moja mama wspominała, jak to ze mną drzewiej bywało. Uśmiałam się, bo faktycznie mama przypomniała dziwną historię. Prawie o niej zapomniałam. Kiedyś też mocno chorowałam i lekarze nie wiedzieli co mi jest. Z pomocą przyszła jednak babcia, która wszem i wobec oznajmiła, że jak nic, tylko mnie ktośWięcej oŻółte gacie i święcona woda, czyli o odczynianiu uroków[…]

Kto jest ojcem?

Kto jest ojcem?

Siedzę, patrzę w TV i normalnie zaraz z główki walnę w blat stolika, by upewnić się, że dobrze widzę. Normalnie tok showy są skarbnicą absurdu i groteski. Bo czy ktoś normalny byłby w stanie zgłosić się do programu telewizyjnego, by mu ustalić ojcostwo jego własnego dziecka? Siedzi kobita i zastanawia się, czy syn to dzieckoWięcej oKto jest ojcem?[…]

O smakach dzieciństwa

O smakach dzieciństwa

Ostatnio Azalia, która podała na swoim blogu przepis na blok czekoladowy taki rodem z PRL-u, przypomniała mi o smakach dzieciństwa. Moje Jajo, pomimo tego że przecież jeszcze dziecko, często wspomina różne smaki. I tak ostatnio mnie zastrzeliło stwierdzeniem, że pamięta smak gumy tzw. Donald. Pamiętacie? Jej zapach? I opakowanie takie z historyjką obrazkową? I takWięcej oO smakach dzieciństwa[…]

Przyjechała straż pożarna na sygnale

Przyjechała straż pożarna na sygnale

Jakiś czas temu byliśmy z Mężusiem w Poznaniu. Miałam tam szkolenie, a Mężuś z Jajem postanowili pojechać ze mną, abyśmy przy okazji mogli pójść wieczorem do teatru. Wynajęliśmy sobie pokój w tanim hotelu w zasadzie blisko centrum miasta. Hotel dość specyficzny, bo mieszczący się w kamienicy. Pokoje wysokie, duże i przestronne. Mieszkaliśmy chyba na drugimWięcej oPrzyjechała straż pożarna na sygnale[…]

Podsłuchane u sąsiadki

Podsłuchane u sąsiadki

Siedzę sobie na tarasie. Właśnie kwiatki skończyłam podlewać. Teraz obserwuję jak rosną, bo wiadomo, pańskie oko konia tuczy. I nagle słyszę, że sąsiadka dość głośno rozmawia z koleżankami. Nasze tarasy są położone w niewielkiej odległości od siebie, ale nie widzimy się, bo zasłania je wysoka ściana z jakichś drzewek iglastych. Sąsiadka to kobietka około 60-70Więcej oPodsłuchane u sąsiadki[…]