Dwoje wariatów biegających za książką

Dwoje wariatów biegających za książką

W weekend wzięliśmy ze Sławkiem udział w grze miejskiej Książka GO! organizowanej przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę w Gdańsku. To jedna z tych imprez, którą wpisaliśmy sobie do kalendarza na stałe. Zabawa rewelacyjna. Za każdym razem robimy około 10 km po mieście, buszujemy w krzakach, kopiemy na plaży czy wchodzimy do bunkrów (na przykład zakłócającWięcej oDwoje wariatów biegających za książką[…]

Zaczęłam nurkować

Zaczęłam nurkować

(Uwaga! Dzisiejszy wpis dla ludzi niewrażliwych na obrzydlistwa.) Chyba muszę zostać w morskich klimatach. Nawet nie spodziewałam się, że kostka o zapachu bryzy morskiej będzie miała takie znaczenie w tym tygodniu. Nie dość, że pozwoliła poczuć się jak w hotelu klasy luks, to jeszcze była świetnym pretekstem do uśmiechu i kpiny. Jednak okazuje się, żeWięcej oZaczęłam nurkować[…]

Jak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała

Jak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała

Żyję! Akcja z szerszeniami zakończona (prawdopodobnie) sukcesem. Działałam oczywiście zgodnie z opracowaną wcześniej strategią. Poczekałam, aż Sławek pojedzie do pracy, bo z pewnością kazałby mi się zaprzyjaźniać z szerszeniami i tłumaczyłby, że trzeba żyć w zgodzie z naturą. A ja miałam niecny plan pozbycia się owadów. Wskoczyłam na rower. Pognałam do marketu. Odnalazłam półkę zWięcej oJak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała[…]

Wojna z szerszeniami!

Wojna z szerszeniami!

Donoszę, że w państwie Sakowiczów ciągle się dzieje źle. Donoszę również, a na świadka biorę moją koleżankę Ewę, która spędziła u nas cały weekend, że mój mąż Sławomir szykuje na mnie zamach. Plan miał niecny. Nie widziałam nic podejrzanego, kiedy zawieszał na naszym domu budki lęgowe. Najpierw pojawiły się dwie – na sikorki i rudziki.Więcej oWojna z szerszeniami![…]

Książka GO!

Książka GO!

Nie wiem, jak minął Wasz weekend, ale mój był intensywny. Światowy Dzień Książki uczciliśmy ze Sławkiem należycie. W Gdańsku zorganizowano zabawę „Książka GO!”. Nie mogliśmy sobie odmówić udziału. Zabawa polegała na szukaniu książek pochowanych w różnych miejscach Gdańska. Trzeba było więc dobrze znać miasto, by rozwiązać zagadkę. Bez Sławka więc nie dałabym rady. Z podpowiedziWięcej oKsiążka GO![…]

Toniemy! Toniemy!

Toniemy! Toniemy!

Wczoraj była feralna niedziela. Szczęście w nieszczęściu, że poranne z nas ptaszki. Po siódmej okazało się, że przez naszą piwnicę przepływa rzeka. Wody było po kolana. Sławek wlazł, by zakręcić zawór, a woda dalej zasuwała. Wtedy telefon na pogotowie, bo to gdzieś poza budynkiem. Babcia oczywiście zachowała się wzorowo, jak przystało na zawodową płaczkę. LamentWięcej oToniemy! Toniemy![…]

Kapsuła ratunkowa

Kapsuła ratunkowa

Jajo odjechało. W domu nastał spokój, mogę opuścić kuchnię. Ale oczywiście Jajo odjechało z przytupem. Nie mogło być inaczej. Młodzi spakowani, ja jeszcze robię obchód, czy wszystko zabrane. Ostatni rzut oka. Pakujemy się wszyscy w auto, bo dzieciaki odjeżdżają z Tczewa. Jadą najpierw do Torunia na weekend, a stamtąd w niedzielę do Wrocka. Jedziemy sobie.Więcej oKapsuła ratunkowa[…]

Kilka spraw

Kilka spraw

Oj, dzieje się, dzieje… Ale po kolei. Dzisiaj najważniejszą sprawą jest Stowarzyszenie Rodziców Dzieci Chorych na Białaczkę i Inne Choroby Nowotworowe w Szczecinie. Ja wiem, że co człowiek włączy komputer i wejdzie w internet, to wszędzie ktoś potrzebuje kasy na leczenie. Sama dostaję przynajmniej raz w tygodniu prośby o wpłaty lub darmowe egzemplarze na aukcjeWięcej oKilka spraw[…]

Moje wariactwo

Moje wariactwo

Ostatnio trenuję pewną sztukę, której nie powstydzę się nazwać głupią. Ale wiecie, jak to jest, czasami człowiek musi pewne rzeczy odreagować, tym bardziej jak cały dzień siedzi i skrobie. Dwa albo czasami trzy razy w tygodniu jeżdżę rowerem na targowisko. I kiedy wracam (w trakcie jazdy już) wyciągam z kieszeni pilocik (bo takie maleństwo) odWięcej oMoje wariactwo[…]

Zamach na Jajo

Zamach na Jajo

Ostatnio pomyślałam, że moje życie (jak pewnie każdego) przypomina grę w golfa. Od czasu do czasu zalicza się dołek. No… To tak sobie wczoraj w tym dołku posiedziałam. I trudno było znaleźć coś, co by cieszyło. Jedyne czynności, które wykonywałam sprawnie (ale to wyłącznie dzięki rutynie), to oddychanie, wchłanianie i wydalanie. Nic innego mi nieWięcej oZamach na Jajo[…]